Proszę utulić od nas Piotra
Tegoroczny Festiwal im. Piotra Machalicy będzie miał
drugą bohaterkę. Poświęcony zostanie nie tylko patronowi wydarzenia, ale i
wielkiej przyjaciółce jego, i częstochowskiej imprezy – Magdzie Umer.

Za nami 63. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. Przyznajcie się, kto zarwał noc, by obejrzeć niedzielny, finałowy koncert? Myślę, że jest nas tu całkiem sporo. Bo takie wydarzenia jak „Kiedy mnie już nie będzie…” pojawiają się raz na kilka dekad. W tym przypadku niemal trzy, bo tyle minęło od słynnego „Zielono mi”, które dla mnie (i bardzo wielu osób) pozostaje koncertowym ideałem – zarówno tego, jak o piosence mówić, jak ją śpiewać i jak ją smakować. W czerwcu 1997 r. upamiętniono nim zmarłą kilka miesięcy wcześniej poetkę Agnieszkę Osiecką. Reżyserką widowiska (i jego współprowadzącą) była Magda Umer. Wspólnie z zaprzyjaźnionymi muzykami i artystami stworzyli koncert nieśmiertelny, który do dziś wzrusza, rozczula, porusza.
Gdy w grudniu ubiegłego roku pożegnaliśmy Umer, pewnym było, że na opolskiej scenie powinno upamiętnić się i jej osobę. Koncert, który obejrzeliśmy 7 czerwca, a który poprowadził Artur Andrus, zrównał się z wysoko postawioną poprzeczką.
Ale my w Częstochowie podobne emocje, podobną atmosferę od kilka lat otrzymujemy w czerwcu co roku. Wszystko za sprawą Festiwalu im. Piotra Machalicy i wieńczącego go koncertu galowego. Czuć w tym zresztą rękę samej Magdy Umer.

Przysiadając się do przyjaciela
Dawniej artystka oczywiście bywała w Częstochowie. Jej koncert przed laty organizowała tu zaprzyjaźniona z Piotrem Machalicą Agencja Artystyczna Certus. Gościła też w częstochowskim teatrze, którego wieloletnim dyrektorem artystycznym był właśnie wybitny aktor. Szczególnie poruszyło ją muzyczne „Wesołe miasteczko”, które w 2017 r. André Hübnera- Ochodlo ułożył z ostatnich piosenek Agnieszki Osieckiej.
Po śmierci aktora – wraz z m.in. Cezarym Żakiem, Krystyną Jandą, Janem Wołkiem i Arturem Żmijewskim – Umer zasiadła w Radzie Fundacji im. Piotra Machalicy, na czele której stoi żona patrona – Aleksandra Sosnowska-Machalica.
Gdy w czerwcu 2022 r., w imieniny Piotra i Pawła (które aktor chętnie fetował) po raz pierwszy zorganizowano festiwal jego imienia, Magda Umer znalazła się oczywiście wśród jego najjaśniejszych gwiazd. To właśnie wtedy w III Alei NMP odsłonięto ławeczkę aktora. Odwiedzając Częstochowę, artystka chętnie przysiadała się do przyjaciela.

Nieśmiertelni
Podczas pilotażowego festiwalu po raz pierwszy zorganizowano spotkanie z cyklu „Nieśmiertelni” poświęcone wspomnieniom o Piotrze Machalicy (to wydarzenie stało się stałym punktem imprezy). To właśnie wtedy Magda Umer opowiedziała o tym, jak z ojcem Piotra – Henrykiem występowała w „Weselu” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza (był to rok 1974), a nastoletni wówczas Piotrek podglądał ją na próbach. Po latach to „młody” Machalica zachwycił ją swoim talentem i na tyle, że zaproponowała mu udział w programie „Zimy żal”. A potem m.in. „Big Zbig Show”, czy wspomnianym już „Zielono mi” (to wówczas tak poruszająco wykonał „Kiedy mnie już nie będzie”).
Podczas pierwszej edycji artystka po raz pierwszy poprowadziła też (wspólnie z Cezarym Żakiem) koncert galowy „Moje chmury płyną nisko”. To kolejny stały punkt, bez którego trudno wyobrazić sobie ten festiwal. Taki mariaż osobowości i utworów w piękną, przenikającą się całość, mogła poukładać tylko Magda Umer (która z ogromną czułością potrafiła mówić zarówno o artystach, jak i samych piosenkach).

Głos otulający
To, że pokochaliśmy w Częstochowie ten festiwal, to również zasługa Umer. W 2023 r. to ona otwierała drugą edycję imprezy (wówczas w Konduktorowni odbył się m.in. wernisaż wystawy zdjęć Piotra Machalicy autorstwa Grażyny Gudejko). Po raz kolejny oddała się „nieśmiertelnym” wspomnieniom w Miejskiej Galerii Sztuki. I wtedy też Magda Umer miała swój indywidualny koncert na deskach Teatru im. Adama Mickiewicza (relacjonowałam go na CGK w tekście„Elektorat niezbyt wesołych ludzi”). Na scenie towarzyszył jej zespół, któremu przewodził pianista Wojciech Borkowski. Współpracowali razem przez ponad cztery dekady (muzyk opowiadał o tym zresztą podczas „Kiedy mnie już nie będzie…”).
- Mój elektorat stanowią niebyt weseli ludzie, którzy mają poczucie humoru na temat swojej dolegliwości – przyznała w teatrze. To przebijające się przez granicę tego, co na scenie i przed nią ciepło sprawiało, że Umer wydawała się najbardziej „zieloną” w duszy osobą na świecie. Taką, jak piosenki, które wybiera: pełną piękna, uroku, klasy i takiego szlachetnego poczucia humoru. Ona nie śpiewała, bardziej otulała nas swoim głosem, sprawiając, że w sercu robiło się jakoś tak lepiej.

Jeszcze w zielone gramy
Magda Umer nie opuściła także i trzeciej odsłony festiwalu. W 2024 r., znów w Konduktorowni, otwierała wystawę Jana Wołka. Gdy sama nie występowała i nie zasiadała na scenie, chętnie pojawiała się na widowni, oklaskując przyjaciół i kolegów (choćby podczas koncertu „Cohen rodzinnie” czy wstępie Artura Andrusa). Po raz trzeci wzięła udział w „Nieśmiertelnych”, choć żartowała, że chyba już powiedziała o Piotrze Machalicy wszystko, co tylko można. Oczywiście nie była to prawda, bo wyciągnęła dla nas szereg rozbrajających opowieści. Z nich złożony był także koncert „Jeszcze zielone gramy”, który poprowadziła z Arturem Andrusem.
O niej samej także mówiono ze sceny. Perełką festiwalową był bowiem spektakl Krystyny Jandy „My Way” (Piotr Machalica był wieloletnim partnerem scenicznym wybitnej aktorki). Monodram ten gwiazda przygotowała na swoje 70. urodziny. To opowieść o jej życiu, prywatnym, artystycznym, pełna wspomnień, anegdot. Kilka z nich Janda poświęciła też Umer, z którą od lat przyjaźniła się, współpracowała, podróżowała. I właśnie te wspólne wyprawy zapewniły liczne żartobliwe opowiastki, bo albo piosenkarka wróciła z wycieczki na innym rowerze niż ten, na którym pojechała, albo jako jedyna z ekipy miała nadpłatę (i to sporą!) za bagaż powrotny, a na pytanie, jak do tego doszło, wyjaśniła, że wiezie… mokre pranie.

Będziemy tęsknić
Gdy w 2025 r., festiwal odbywał się po raz czwarty, Magda Umer znów była z nami. Opowiadała o tym, co „W głowie się nie mieści. O życiu w przeciążeniu, emocjach i szukaniu równowagi” (w tym panelu uczestniczyła choćby aktorka Aleksandra Justa). Po raz czwarty wzięła udział w „Nieśmiertelnych”, zasiadła też na Ławeczce Piotra Machalicy, by przeczytać wiersze Jana Wołka. A na finał z Piotrem Polkiem poprowadziła koncert galowy. Podczas uroczystości w Filharmonii Częstochowskiej odebrała festiwalową nagrodę (rok wcześniej przyznano ją Jandzie). Razem z Aleksandrą Sosnowską-Machalicą wręczał ją Jan Wołek i była to jedna z tych okazji, gdy można było zobaczyć wzruszonego Wołka – co padło ze sceny.
Dziś te wspomnienia mają zupełnie inny wymiar. Umer obiecywała, że póki będzie miała siły (miała już niemal 76 lat i często żartowała ze swojego wieku), będzie przyjeżdżać do Częstochowy na ten festiwal (nawet o balkoniku – obiecywała). Nikt nie sądził, że kolejnego razu już nie będzie.

12 grudnia - dwa dni przed piątą rocznicą śmieci Piotra Machalicy- Magda Umer dołączyła do swojego przyjaciela (i wielu bliskim sercu, niezapomnianych osób). Na facebookowym profilu Fundacji im. Piotra Machalicy pojawił się wówczas symboliczny wpis: Będziemy tęsknić. Proszę utulić od nas Piotra.
Pamięci Magdy Umer
Pamięci piosenkarki, dziennikarki, reżyserki, scenarzystki, kobiety wielu talentów i ogromnej artystycznej wrażliwości zadedykowano nie tylko finał opolskiego festiwalu, ale i tegoroczny jubileuszowy Festiwal im. Piotra Machalicy. Wydarzenie będzie miało więc dwoje bohaterów. Ich portrety trafiły na przepiękny plakat autorstwa znakomitej graficzki i ilustratorki Mili Fringee.
Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by uwielbiana przez publiczność- wielka nieobecna, była bardzo blisko.
Pierwszego festiwalowego dnia, tj. w czwartek, 24 czerwca o godz. 17.30 w Klubie Politechnik otwarta zostanie wystawa „Magda Umer w obiektywie Martyny Niećko”. Być może trafią na nią także kadry, które wykorzystaliśmy w tym tekście. Pół godziny później w tym samym miejscu odbędzie się koncert Artura Żmijewskiego „Cohen po miłości kres” i tutaj także trudno będzie nie pomyśleć o piosenkarce, która (podobnie jak Machalica) najpiękniej chyba na świecie śpiewała o „Słynnym niebieskim prochowcu”. A ta nieśmiertelna piosenka również znajduje się w repertuarze tego występu.

Natomiast w sobotę, 27 czerwca o godz. 16.00 w Miejskiej Galerii Sztuki rozpocznie się jubileuszowe festiwalowe spotkanie z „nieśmiertelnego” cyklu. Tym razem wspominany będzie jednak nie Piotr Machalica, a Magda Umer. O artystce opowiadać będą Danuta Celińska-Cedro, Agata Tuszyńska, Agata Passent, Artur Andrus, Franciszek Przeradzki (jej syn), Janusz Strobel i Jan Wołek. Wydarzenie poprowadzi Alicja Przerazińska.
Pamięci Magdy Umer poświęcony zostanie również finałowy koncert „Jeszcze zielone gramy” (tak trudno uwierzyć, że w tym roku nie zaśpiewa nam tej piosenki). Zaplanowano go 28 czerwca o godz. 18.00 w Filharmonii Częstochowskiej. Galę poprowadzą (tak jak wcześniej z Umer) Artur Andrus i Cezary Żak. Wystąpią (lista wykonawców jest naprawdę imponująca!): Shandrelica Casper, Katarzyna Dąbrowska, Magdalena Kumorek, Dorota Landowska, Joanna Liszowska, Maria Płowiecka, Magdalena Smalara, Nula Stankiewicz, Zofia Stefaniak, Katarzyna Żak, Ewa Żmijewska, Artur Barciś, Marcin Januszkiewicz, Krzysztof Niedźwiecki, Piotr Polk, Janusz Strobel, Jan Wołek i Artur Żmijewski. Kierownikiem muzycznym koncertu będzie wspomniany już Wojciech Borkowski, a zespół współtworzyć będą Paweł Stankiewicz, Fabian Włodarek, Piotr Maślanka i Maciej Szczyciński.
Na festiwalowe wydarzenie obowiązywać będą darmowe wejściówki. Jak co roku będzie je można odbierać w kasie Teatru im. Adama Mickiewicza oraz Miejskiej Galerii Sztuki. Rozdawane będą w środę, 17 czerwca o godz. 10.00 i 17.00 (druga, odrębna pula). Jedna osoba może otrzymać dwa bilety na jedno wydarzenie organizowane w każdym dniu imprezy. Szczegóły: www.facebook.com/fundacjapiotramachalicy
Fot. Martyna Niećko (I, II, III i IV Festiwal im. Piotra Machalicy, archiwum prywatne)
