Przedrapywanie
Miejskie kadry, wycinki z
urbanistycznego krajobrazu, migawki z życia... Malarską „Najbliższą
rzeczywistość” Roberta Bubla można oglądać w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude
Mater” do 13 listopada.

Autor urodził się w Żarkach koło Częstochowy. W naszym mieście ukończył liceum, po czym wyjechał na studia do krakowskiej ASP. Po obronie dyplomu w pracowni prof. Zbigniewa Grzybowskiego na stałe osiadł w Krakowie. Tam od ponad 30 lat mieszka i tworzy.
W rodzinne strony powrócił za sprawą wystawy „Najbliższa rzeczywistość”, którą 25 października otwarto w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. Tu prezentuje prace z kilku ostatnich lat.
Robert Bubel podkreśla, że lubi porządek w budowaniu obrazu. Zaczyna od szczegółu, by potem dopełniać go treścią i formą. Parafrazując słowa autora z wernisażu - tytułowa najbliższa rzeczywistość to nie zawsze tylko to, co możemy zobaczyć w promieniu kilku, kilkunastu metrów. Na poziomie percepcji i psychiki to często coś, co zapisało się w naszej pamięci. Uczucia, doznania utrwalają się na kliszy naszych wspomnień, nieodłącznie wiążąc się ze zmysłami.

Takie patrzenie na to co było, może być o wiele bliższe tytułowi ekspozycji, która przedstawia niepowtarzalną i autorską wizję rzeczywistości. W tym znaczeniu introspekcyjna wartość obrazu przejmuje główną rolę i za pomocą miejskich pejzaży buduję osobną historię.
Bubel w ten sposób opowiada o swoich przeżyciach i doświadczeniach, a my możemy spróbować wczuć się w naznaczone jego ręką zmaterializowane emocje. Możemy też wybrać własne ścieżki i „od szczegółu do ogółu” - jak mówił autor - poszukać w tych obrazach uniwersalizmów, wspólnych emotywnych, a więc uczuciowych tropów dostępnych każdemu człowiekowi.
Bardzo spodobało mi się takie podejście do twórczości. Myślę, że podobnie jest z wierszem. Często ubieramy w metafory emocje i sytuacje, malując słowem wewnętrzne przeżycia, ale tekst oddany czytelnikowi staje się już samodzielnym bytem, gotowym do osobistego odczytu. Dosłowność często zabija sztukę, a przecież najważniejsze jest to, co znajduję się na zbiegu obserwacji i uczuć. Ta linia horyzontu pomiędzy nimi to właśnie najbliższa rzeczywistość artysty (i odbiorcy), gdzie introspekcja łączy się ze światem przedstawionym.

Obrazy i rysunki Roberta Bubla otwierają przed nami miejskie kadry, wycinki z urbanistycznego krajobrazu. Zwykle oszczędne w szczegółach, wydają się jednak precyzyjne. Zostawiły we mnie wrażenie, że artysta przestaje malować w decydującym momencie. W chwili, która pozostawia wyobraźni pole do popisu, jednocześnie mając przed sobą kompletne dzieło. Migawkę z życia, malarską kartkę z pamiętnika. Te przestrzenie, wyraziste w fakturze linie i krzywe dudnią spod farby tajnym kodem uczuć, który każdy musi sam rozszyfrować. Nietrudno w ich kontemplacji o poszukiwania drugiego, bardziej emocjonalnego znaczenia.
Oglądamy zatem fragmenty wiaduktów, obleczonych nocą skwerów, ulic z dyskretnie zaznaczoną nową i starą architekturą oraz wiele detali uniwersalnych dla każdego polskiego miasta. I choć autor malował konkretne przestrzenie, to w tej materii też możemy zbudować osobistą opowieść. Krążąc po Sali, stworzyć teledyskową migawkę z amalgamatu obrazu i uczuć.

Zachęcam wszystkich wielbicieli dobrego malarstwa do odwiedzenia OPK i na skompilowanie własnej historii. Swojego klipu z obrazów Roberta Bubla. Myślę, że może dać to Wam okazję, by dzięki kunsztowi artysty, wrócić do swoich wspomnień i minionych uczuć na nowy sposób.
Wystawa jest czynna jeszcze tylko do 13 listopada, więc musicie się spieszyć. Do zobaczenia w miejskich pejzażach i na łamach CGK.
Fot. Łukasz Kolewiński
