SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Przygody Pajęczaka

7 września 2026
Udostępnij

Są historie, z których się nie wyrasta. Bo pewnych opowieści potrzebują i trzynastoletni chłopcy, i czterdziestoletni „dziadersi”. Zresztą nie tylko oni niezmiennie wierzą w Spider-Mana.

middle-grafika-fbSpider.jpg

Od 31 lipca w polskich kinach rządzi „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”. Większość fanów widziała film Destina Daniela Crettona już przynajmniej raz (rekordziści pewnie wiele razy). Kto przez wakacje nie zdążył, albo chciałby powtórkę, ma jeszcze szansę. Cinema City Wolność i Cinema City Galeria Jurajska nadal mają „czwórkę” z tej serii w swoich repertuarach.

Pajęczak nie jest już dzieciakiem, który jara się tym, że Tony Stark podarował mu kombinezon. W drużynie Avengersów doświadczył wiele, stracił mentora, towarzyszy walki, a ostatnio także i ciocię May. Dzisiejszy Spider-Man bardzo wydoroślał. Skazał się na samotność. W poprzedniej części wymazał się bowiem z życia i pamięci bliskich. Nikt w Nowym Jorku nie zna już jego prawdziwego imienia. MJ i Neda podgląda na Instagramie, cały czas nosi przy sobie list, którym chciałby się przypomnieć ukochanej. Emocje odkłada jednak na bok, nie chce kolejnych strat, w pełni poświęca się ochronie miasta, będąc nieustannie na łączach z detektyw DeWolff. Nie odpoczywa, nie odpuszcza, bagatelizuje sygnały ostrzegawcze, które wysyła mu własny organizm. A siły będą mu potrzebne, bo zbrodnie się mnożą, ich schemat powtarza, a przeciwnik okazuje się bardzo nieoczywisty.

W „nowym Spider-Manie” nie ma łatwych rozwiązań. Peter Parker wie już bardzo dobrze, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność (w tej serii to nie wujek Ben, a ciocia May wypowiadają te kultowe już słowa). „Całkiem nowy dzień” to zdecydowanie najdojrzalsza kreacja Toma Hollanda jako Spidera. Jest dużo wspomnień, mnóstwo akcji, ciemnej strony mocy, zrównoważonej humorem i całkiem sporo wzruszeń (nawet twardziele pociągają na seansie nosem). Wszystko to jest bardzo dobrze zagrane. Smaku dodają pojawiający się na ekranie bohaterowie innych filmów Marvela – Yelena, czyli Florence Pugh, Hulk – Mark Ruffalo, czy wreszcie – rewelacyjny – Punisher – Jon Bernthal (te sekundy, w których dubluje Pajęczaka, są rozbrajające).

middle-zdjecie-3spider.jpg

Ten film na pewno spodobałby się Adamowi Florczykowi, fanowi Spidera. Gdy w „Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów” z 2016 r. po raz pierwszy w roli Petera pojawił się młodziutki Tom Holland, Adam był zachwycony. Pajęczak wprowadzał humor, urok i lekkość do mocno mrocznego obrazu. Zresztą nie tylko On go kupił, bo po roku Holland doczekał się już własnego filmu. Wraz ze „Spider-Man: Homecoming” pojawiła się Zendaya jako MJ (Michelle Jones-Watson), którą również Adam polubił totalnie. I w ogóle się z tym nie krył. Pisał bowiem tak:

(…) muszę wyrzucić z siebie, że moją filmową MJ jest Zendaya. To jest idealny casting. Niby nie można się bardziej różnić od tej MJ, którą poznawałem w komiksach w latach 90. MJ z MCU jest czarna, nie ma rudych włosów, nie ma tej przebojowości i pewności siebie. Ale ma tę jedną decydującą cechę – gdy pojawia się na ekranie za nic w świecie nie można jej zepchnąć na drugi plan. Zawsze będzie dominować narracje, choćby miała być tylko epizodem.

Adam żartował, że może to obciach się do tego przyznawać, ale takie rzeczy sprawiają Mu frajdę. Tak było, gdy w sieci zamieścił recenzję komiksu „Spider-man. Blue” autorstwa Jepha Loeba (scenariusz) i Tima Sale'a (rysunki). Gdy w pierwszą rocznicę Jego śmierci, na CGK uruchomiliśmy wirtualną „Czytelnię Adama”, nie mogło w niej zabraknąć tej pajęczej polecajki. Komiksy stanowiły zresztą wielką Adamową pasję. Za sprawą grafik, którą stworzyła nasza redakcyjna koleżanka Ania Grzyb, i On, i każdy „z CeGieKu”, mógł poczuć się jak rysunkowy bohater.

middle-zdjecie-1spider.jpg

Ale wróćmy do „Niebieskiego”. Adam zachwalał tom tak: Ten album był trochę jak bilet w przeszłość, dzięki któremu znów poczułem się jak trzynastoletni chłopiec, siedzący na kanapie i w kółko zczytujący zeszytówki od TM-semic, z przygodami Pajączka. „Niebieski” genialnie łapie fenomen popularności Spidera – bo niby chodzi o to, że efektownie okłada się on ze złolami w kolejnych kadrach, ale tak naprawdę największą tajemnicą i magnesem jest pytanie, jak to się dzieje, że Peterem Parkerem interesują się takie dziewczyny Gwen Stacy i Mary Jane Watson. Nie jego superbohaterskim alter ego, tylko właśnie samym Peterem. Nerdem i przegrywem. To jest bardzo ważne pytanie z perspektywy trzynastoletniego chłopaka.

No, ale dlaczego to działa na mnie, gdy jestem już starem chłopem? Wiadomo retro-sentymenty zawsze smagają. Fajnie jest sobie u uświadomić w jakie narracyjne pułapki dawałem się kiedyś łapać. Ale chodzi też o to, że scenarzysta Jeph Loeb poukładał to wszystko bardzo misternie. Mamy bowiem dorosłego Parkera, który po latach nagrywa audio wiadomość do swojej zmarłej pierwszej miłości (i wielki szacunek dla Loeba, że tworząc komiks o śmierci Gwen Stacy, samej jej śmierci nie pokazał i właściwie nie uwypukla roli jaką odegrał tutaj Spider). Peter próbuje zrozumieć to uczucie, ogarnąć jego młodzieńczą intensywność i poukładać, uszeregować w kontekście swojego życia. Może to łzawe, może to sentymentalne – ale przeprowadzone z wyczuciem i kłuje. Nie dajcie sobie wmówić, ze romanse są tylko dla dziewczyn. Opowieści o miłości potrzebują i trzynastoletni chłopcy i czterdziestoletni dziadersi.

middle-zdjecie-2spider.jpg

To zresztą nie był jedyny komiks z Pajęczakiem, który Adam miał w swojej kolekcji. Spidermanią zaraził również swojego młodszego syna Karola. Dziś pewnie zachęcałby kolejne osoby zarówno do pójścia do „Cinema”, jak i do czytania, ale i manifestowania, że z pajęczych sieci się nie wyrasta.

Nic prostszego. Drogę do kina znacie na pewno dobrze. A kto chciałby, zagłębić się w komiksowej lekturze i sięgnąć po takie tytuły, jak „Spider-Man: Miles Morales” czy „Spider-Man: wiecznie młody”, powinien zajrzeć do Biblioteki Publicznej im. Władysława Biegańskiego. Przygody Spidera mają w swoich zbiorach Oddział dla Dzieci i Młodzieży oraz Filia nr 13 na Rakowie. W tej ostatniej mieści się Czytelnia komiksów, o której czytaliście już na CGK. To na te regały przeniesiono zbiory czytelni, którą Adam lata temu zainicjował jeszcze w Centrum Promocji Młodych.

Od redakcji - czytaj więcej