Realnie fantastyczny artysta. Teraz w Częstochowie
O
wystawie „Omnis” na portalu CGK informowaliśmy jako pierwsi.
Takie wydarzenia nie zdarzają się przecież często! Teraz mamy dla
Was relację z wernisażu, który odbył się 16 maja i już dziś
zapowiadamy, że o Wojciechu Siudmaku w kolejnych miesiącach
przeczytacie u nas znacznie więcej.

Dzień
po wernisażu wystawy „Omnis” w Miejskiej Galerii Sztuki wieczór
okrzyknięto częstochowskim artystycznym wydarzeniem roku. Na taki
osąd wpłynęło nie tylko nazwisko autora prezentowanych dzieł,
czyli światowej sławy artysty Wojciecha Siudmaka, ale i sama
frekwencja – według szacunków organizatorów 16 maja na otwarciu
stawiło się ok. 400 osób. Z tym wynikiem trudno będzie
konkurować.
Inicjatorka wystawy i dyrektorka instytucji Anna Paleczek-Szumlas ma rękę do takich przedsięwzięć. Jednym z najważniejszych kulturalnych wydarzeń AD 2023 był benefis Jana Wołka, który zorganizowała w częstochowskiej filharmonii, zapraszając do naszego miasta m.in. Artura Andrusa, Wiktora Zborowskiego, Andrzeja Grabowskiego czy Mariana Opanię.
Również w samej Galerii przyzwyczaiła nas do wydarzeń na dużą skalę. Pamiętacie wystawę „Miłość” Edwarda Dwurnika? A może poświęconą Andy’emu Warholowi ekspozycję „33 i 1/3” (artefakty pochodziły z kolekcji Piotra Metza)? Lub może zachwyciły Was „podTEKSTY” Rafała Olbińskiego czy jubileuszowe „40/40” Andrzeja Pągowskiego? Każdą z tych propozycji odwiedziły tłumy.

Wydaje mi się jednak, że ostatnie zainteresowanie przebiło nawet wynik otwarcia Drugiego Muzeum Beksińskiego, które Paleczek-Szumlas doprowadziła do skutku w 2016 r. (to również miało miejsce w maju, i z tego, co pamiętam, było bardzo duszno i bardzo tłoczno).
Prosto z Paryża
Wojciech Siudmak przyleciał do Częstochowy prosto z Paryża. Zrobił to dzień przed wernisażem, a czas ten poświęcił na zwiedzanie miasta i liczne spotkania, w tym te z mediami (dzięki temu w czerwcu na CGK przeczytacie wywiad z artystą). Po tej rozmowie mogę powiedzieć, że autor czaruje nie tylko tym, co przelewa na płótna. Trudno bowiem o bardziej ujmującego rozmówcę, który z równą lekkością opowiada o swoich pracach, astronomii, fizyce czy „Gwiezdnych wojnach” George’a Lucasa (zanim przeczytacie wywiad, zdradzę Wam, że bardzo ceni to gwiezdne uniwersum).
Nic więc dziwnego, że i sam wernisaż poprzedziło spotkanie z autorem, które w sali OKF-u poprowadził Dominik Zieliński z Galerii ToTuart. - Mamy za sobą wiele rozmów, ale nigdy przed tak znamienitą publicznością. To dla mnie szczególny dzień – podkreślał historyk sztuki.
O Paryżu, „Diunie” i Cannes

Rozmawiali choćby o wyjeździe do Paryża, bo bez tej szalonej - jak na tamte czasy - decyzji (pamiętajmy, że była to końcówka lat 60. XX w.), być może po latach twórczością urodzonego w Wieluniu malarza, nie zachwycaliby się ani Lucas ani Fellini. Dyskutowali też o plakatach stworzonych trzy lata z rzędu na potrzeby festiwalu filmowego w Cannes (to sukces, który trudno przebić), planach artystycznych czy roli artysty w obecnym świecie. Wśród tematów nie mogło zabraknąć również „Diuny”, która nie zgarnęłaby sześciu Oscarów, gdyby nastoletni Denis Villeneuve nie zachwycił się w księgarni okładką książki Franka Herberta, zaprojektowaną przez Wojciecha Siudmaka. Reżyser zawsze podkreśla, że film powstał za sprawą malarza, a artysta określa Kanadyjczyka swoim „wychowankiem”.
Chłonęliśmy to wszystko z zapartym tchem, a tematów było oczywiście więcej niż czasu.- Dziękuję państwu za tak liczne przybycie i życzę, żebyście mogli odczuć na tej wystawie wiele emocji. To nie chodzi o to, żebyśmy my tłumaczyli widzom, co jest na obrazie, tylko żeby każdy mógł dopowiedzieć własną interpretację. Ta emocja jest tym językiem międzynarodowym, językiem sztuki, zachęcam do posługiwania się nim – mówił Wojciech Siudmak.

Do podkreślanej już mocno frekwencji, odniosła się do także Dorota Pieńkos, prezes Fundacji Siudmak Art. To również dzięki jej staraniom wystawa mogła dojść do skutku. - To miejsce to kolejny dowód na to, że Wojciech Siudmak jest osobą urodzoną pod szczęśliwą gwiazdą. Rzeczywiście ma niewiarygodne szczęście do miejsc, do ludzi, a wszędzie tam, gdzie się pojawia, zostawia kolejne grono fanów, miłośników, ludzi, których inspiruje.
60 dzieł Siudmaka
A Siudmak inspiruje i „wychowuje” w fantastyce kolejne pokolenia, świadczy o tym przekrój wiekowy osób, które stawiły się w Sali Śląskiej. Tam dokonano uroczystego otwarcia „Omnis”. Po przemówieniach nastąpił podział: jedni ustawili się w niekończącej się chyba kolejce do mistrza, inni w kolejce do zwiedzania.
Twórczość artysty, tworzącego w nurcie realizmu fantastycznego, prezentowana jest we wnętrzach przywoływanego już Muzeum Zdzisława Beksińskiego. To klimatyczne miejsce czekało na sztukę najwyższego formatu. I doczekało się, bo teraz możemy oglądać tam aż 60 dzieł z zakresu malarstwa, rysunku i rzeźby, pochodzących z różnych okresów twórczości Siudmaka. Czekają na nas m.in.„Fortuna”, „Turandot”, „Kobieta bez cienia”, „Sen Pegaza”, „To morze, które płynie w naszych żyłach”, „Raj utracony”, szkice do „Diuny”… (w wakacje przygotujemy dla Was przewodnik prezentujący perełki z tej wystawy).

Wracając do kolejki, czekający w niej przyjechali do Częstochowy z najróżniejszych zakątków Polski. Była m.in. reprezentacja Łodzi czy Szczytna. Każdy pragnął zdobyć podpis artysty, złożony na albumie, reprodukcji, plakacie czy bibliofilskim wydaniu „Diuny”. Wielu opuściło Miejską Galerię Sztuki nie tylko z autografem, ale i pamiątkowym zdjęciem. Mimo ogromnego zmęczenia, bo tłum napierał nieustannie, Wojciech Siudmak każdemu z fanów poświęcił chwilę. Ta cierpliwość i to zainteresowanie zapewne przyczyniło się do tego, że grono miłośników mu się teraz podwoi.
„Omnis” pozostanie w Częstochowie do końca września. Czasu na zwiedzanie jest więc naprawdę sporo. Ostrzegam: jeden raz to za mało!
Fot. Grzegorz Skowronek
