SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Dłubak

Spektakl, który nie bierze jeńców

2 kwietnia 2026
Udostępnij

Pas szahida zamiast zatrutej sukni i odzieranie z mitu na rzecz bardzo bolesnej współczesności. „Medea” w reżyserii Adama Nalepy nie pozostawia widzów obojętnymi. Najnowszą propozycję częstochowskiego teatru można obejrzeć w piątek, 3 kwietnia.

middle-656951126_1380761080754872_2369893629887475601_n.jpg

Za nami 65. Międzynarodowy Dzień Teatru. Częstochowska instytucja ten szczególny czas fetuje często premierami nowych tytułów. I tak rok temu z tej okazji wystawiono „Mewę” Antoniego Czechowa. Reżyser spektaklu i konsultant ds. programowo-artystycznych Cezary Iber podkreślał, że obchody święta są doskonałym pretekstem, by postawić na teatr, który zmusza do myślenia, pozwala się zatrzymać, a potem „wychodzi” z sali razem z widzem.

Tym razem Teatr im. Adama Mickiewicza również postawił na klasykę, a właściwe nowe podejście do tego, co dobrze znane. Jako trzecią premierę sezonu wybrał „Medeę” Eurypidesa.

Przypomnijmy, że antyczna opowieść rozgrywała się już na tej scenie. W 1964 r. sięgnięto po tekst Jana Parandowskiego (była to teatralna adaptacja klasycznego mitu greckiego). „Medea” AD 2026 oparta na przekładzie Jerzego Łanowskiego ma zupełnie inny, bardziej tragiczny wydźwięk. Reżyserię i adaptację tekstu powierzono Adamowi Nalepie, absolwentowi teatrologii, filmoznawstwa i historii starożytnej, który już jako dziecko, zafascynował się twórczością Eurypidesa. Ów nazywany był „najtragiczniejszym z tragików” i choć w jego czasach na scenie stawali wyłącznie mężczyźni, sprawiał, że grane przez nich kobiecie postacie były centralnym punktem dramatu.

middle-658387706_1380761744088139_4457743642667389561_n.jpg

Callas, Janda, a dziś Novak

Opowieść o tej, która zdradzając bliskich, pomogła Jazonowi zdobyć złote runo, a potem sama poczuła, czym jest smak zdrady, fascynuje teatr i kino od dawna. Najsławniejszą Medeą była chyba wielka Maria Callas, która zagrała tytułową rolę w filmie Piera Paolo Pasoliniego. Lars von Trier obsadzał w roli dzieciobójczyni Kristen Olesen. W Polsce do dziś wspomina się wybitną kreację stworzoną przez Krystynę Jandę. Natomiast w „Mickiewiczu” (w drodze castingu) rolę powierzono ukraińskiej aktorce Hannie Novak (znanej z roli Lei z serialowej „Odwilży”).

Skąd ten wybór? Współczesna „Medea” to przede wszystkim opowieść o emigracji, lęku przed obcym, utracie ojczyzny, nietolerancji, podziałach, życiowych wyborach i ich konsekwencjach. Artystka, która gdy wybuchła wojna, zmuszona była uciekać z rodzinnego domu, wie więc wiele o niepewności jutra. Stąd doskonale pasowała do tych założeń.

Bez czarów i zaklęć

Twórcy obdzierają klasykę z mitu. Nie ma czarów, nie ma magii, zaklęć, jest bolesne tu i teraz. Nie ma tu ozdobników, koturnowości, kotar i draperii. Scenografia autorstwa Agnieszki Kaczyńskiej (która odpowiedzialna jest też za kostiumy, w tym piękną, czerwoną sukienkę Medei) jest wręcz slumsowa. Odsłonięto kulisy, z teatralnych instalacji - niedostępnych zazwyczaj dla oka widzów - stworzono oprawę opowieści pełnej surowości i brutalności.

middle-655961692_1380574397440207_2260740117515993822_n.jpg

Tu, niemal na granicy społeczności, żyje Medea, czarodziejka z Kolchidy, która porzuciła ojczyznę, by żyć u boku Jazona. Jednak dziś po dawnej miłości nie ma już śladu. Mąż dostał propozycję, której się nie odrzuca, ma ożenić się z księżniczką, a w przyszłości zastąpić na tronie króla Kreona. Medea szaleje ze złości i upokorzenia, żąda zemsty, rzuca groźby, więc stanowi zagrożenie dla monarchii. Decyzją władcy musi opuścić kraj, do którego przewiózł ją ten, który ślubował wierność.

Nike, Leda i Io

Jej dramat rozgrywa się na oczach trzech towarzyszek, obdarzonych boskimi imionami Nike, Ledy i Io - grają je odpowiednio: Sylwia Warmus, Agnieszka Łopacka i Iwona Chołuj. One także zostały pozbawione domu, a w tym, który miał być nowym, czują się wyobcowane. Żyją losem wyrzutków, wśród szykan i poczucia, że jest się innym, czyli gorszym. Io mówi wprost: wcześniej pozbawiono ją wolności, tu codziennie pozbawiana jest godności. Każda z nich wie, czym jest wojna i jakie niesie ofiary. To w ich opowieściach brzmią bardzo aktualne tematy, wyjęte jakby z transparentów czarnych marszy (o których też wspominają). Mówią o gwałtach (postrzeganych jako „nieprzyjemność”), aborcji, prawie do decydowania o sobie, męskiej narracji narzucanej kobietom (sięgają przy tym, po całkiem współczesne przekleństwa, które – moim zdaniem – w opowieści tej brzmią bardzo nienaturalnie).

middle-658906841_1380573974106916_8127398456532042554_n.jpg

Przy tym próbują przekonać szaloną od gniewu przyjaciółkę, że niewierny mężczyzna niewart jest żadnej z wylanych łez. Próbują ujarzmić tę zmierzającą do zagłady złość. Czują, że konsekwencje będą tragiczne.

Mężczyźni i dzieci

Mamy również trzech mężczyzn. Jazona, sprawcę całego dramatu, którego na wysokich tonach gra Maciej Półtorak. Kreona, który nigdy wcześniej nie był tyranem, ale w decyzji o wygnaniu Medei jest nieustępliwy, a wciela się w niego Antoni Rot. I mamy Egeusza, granego przez Bartosza Kopcia. Ten chce zapewnić dawnej przyjaciółce i jej synom nowy dom. Ale dopiero, gdy opuszczą królestwo, sam jest bowiem obcy i nie chce się mieszać w te zawiłe układy. Trzy zupełnie różne męskie charaktery i trzy podejścia do rozgrywającej się tragedii.

Mamy też dwóch, zbyt małych, zbyt ufnych, by zrozumieć ten dramat, chłopców. To synowie dawnych małżonków. Zamiennie grają ich Jakub Całus, Aleksander Kulisiewicz, Maurycy Bryś i Bartłomiej Musiał. Cała czwórka związana jest z prowadzonym przez Kopcia studiem aktorskim Mała Rolka. To nie pierwszy raz, gdy uczestnicy tych warsztatów rozwijają swój talent również poza zajęciami. Kilka lat temu dzieci „z Rolki” grały w „Kandydzie”. Wychowankowie studia pojawiają się również cyklicznie w reklamach czy serialach. Za kulisami pod swoją opieką miała ich wolontariuszka teatru Zuzanna Sygizman, także z „Małą Rolką” związana.

middle-657079908_1380761477421499_4348377910356086432_n.jpg

Na scenie pieczę nad synami Medei i Jazona przejmuje już Nike. To ona w obronie najmłodszych ponosi najwyższą ofiarę. To ona też usypuje z czerwonego piasku napis ДІТИ, co po ukraińsku znaczy „dzieci”. Ten pojawia się tu oczywiście nie przez przypadek. Jego rosyjski odpowiednik ДЕТИ, umieszczony został na teatrze w Mariupolu, w którym ukrywali się cywile, w tym i ci nieletni. Wierzono, że napis uchroni ich przed zbombardowaniem. Stało się inaczej. Dziś jest to międzynarodowy symbol barbarzyństwa.

Cisza przed oklaskami

Bo rozwiązania, których dopuszcza się Medea trudno nazwać inaczej. Tu nie będzie zatrutej sukni i diademu, które uśmiercić mają córkę Kreona i jego samego. Matka ubiera synów w pasy szahida i wysyła do królewskiego pałacu. To, że ich misja została wypełniona, zwiastuje wybuch czerwonych piłek, które rozsypują się po całej scenie. Przyznam, że robi to imponujące wrażenie. To – obok spotkania Medei i Jazona, któremu perkusja nadaje rytm – najmocniejszy, zachwycający wręcz moment spektaklu Nalepy (oba świetnie podbija muzyka skomponowana przez Marcina Mirowskiego).

middle-657227819_1380574474106866_1841354668062333998_n.jpg

Podobnym jest koniec spektaklu, który mocno zadziwia i którego nie zdradzę, bo nie zabiorę Wam efektu zaskoczenia. Oceńcie to odważne rozwiązanie sami. Powiem tylko, że podczas przedpremierowego pokazu (granego w święto teatru właśnie), gdy zapalono światła, siedzieliśmy w ciszy. Sporo upłynęło, nim rozległy się pierwsze oklaski.

Na Wielki Piątek

Częstochowski teatr chciał podarować nam spektakl, który nie będzie chciał wychodzić z głowy. Trudno przejść nad „Medeą” z obojętnością. To taki spektakl, który nie bierze jeńców. Zostawia ślady. Od niemal tygodnia układam to sobie w myślach. Zastanawiam się nad granicami człowieczeństwa, nad skrajnościami, w które chętnie popadamy, nad tym, że prawda zawsze leży gdzieś po środku.

Nie będzie lekko, ale będzie refleksyjnie. Bo to nie przypadek, że właśnie ten tytuł teatr ma w swoim repertuarze w Wielki Piątek. Można go zobaczyć o godz. 19.00, do czego oczywiście zachęcam. Bilety czekają w kasie przy u. Kilińskiego. Kolejne spotkania z „Medeą” zaplanowano na 25 i 26 kwietnia. Potem spektakl powróci 16 i 17 maja. Uwaga: to propozycja dla widzów od 16. roku życia. Szczegóły: www.teatr-mickiewicza.pl.

Fot. Piotr Dłubak/Teatr im. Adama Mickiewicza

Zuzanna Suliga - czytaj więcej