Spektakl o granicach człowieczeństwa
Premierowa „Medea” w reżyserii Adama Nalepy to uwspółcześniona opowieść o żądzy, zemście, krzywdzie i czynach ostatecznych. Tytułem tym na częstochowskiej scenie uczczony zostanie Międzynarodowy Dzień Teatru. Spektakle zaplanowano 27, 28 i 29 marca o godz. 19.00.

Od 65 już lat, 27 marca odbywa się Międzynarodowy Dzień Teatru. Co roku ITI (Międzynarodowy Instytut Teatralny) zaprasza wybitne postaci sceny teatralnej do napisania orędzia, które staje się wspólnym głosem artystów celebrującym sztukę w tym dniu. W 2026 r. autorem orędzia jest Willem Dafoe. Znamy go z bogatej filmografii, ról w „Plutonie” czy „Ostatnim kuszeniu Chrystusa”, a wymieniać tak można długo (tylko w ubiegłym roku pojawiło się sześć produkcji z jego udziałem!). Nie wszyscy jednak pamiętają o jego scenicznym dorobku, Dafoe to dyrektor artystyczny sekcji teatralnej La Biennale di Venezia, a także jeden z założycieli zespołu teatralnego The Wooster Group z siedzibą w The Performing Garage w Nowym Jorku.
W orędziu napisał on m.in. tak: Jako aktor i twórca teatralny jestem głęboko przekonany o sile teatru. W świecie pełnym podziałów, kontroli i przemocy my – ludzie teatru – nie możemy pozwolić, aby postrzegany był on jako przedsięwzięcie czysto komercyjne, które ma przede wszystkim dostarczać rozrywki, albo jako przestarzała instytucja kultywująca tradycje. Musimy dbać o to, aby teatr nadal łączył ludzi, społeczności i kultury oraz, co najważniejsze, stawiał pytanie o to, dokąd zmierzamy. Wielki teatr kwestionuje schematy myślowe i pobudza nas, byśmy wyobrażali sobie to, do czego dążymy.

Miłość, która przeradza się w rozpacz
Teatr im. Adama Mickiewicza przygotowując kolejne premiery bierze sobie podobne przesłanie do serca. W marcu ubiegłego roku, Międzynarodowy Dzień Teatru, uczcił premierą „Mewy” Antoniego Czechowa w reżyserii Cezarego Ibera. W tym roku postawiono również na klasykę w zupełnie nowym podejściu. – Wybraliśmy tytuł ważny, mówiący o nas i naszej kondycji jako człowieczeństwa. „Medea” Eurypidesa, bo o tym spektaklu mówimy, po raz pierwszy na afisz naszego teatru trafiła w 1964 roku. Wówczas pokazana była dość koturnowo, tradycyjnie, w oparciu o przekład Jana Parandowskiego. Natomiast my pokażemy zupełnie inny spektakl. O żądzach, ambicjach, o miłości, która przeradza się w rozpacz, o determinacji, o zdradzie, o niezrozumieniu, o szaleństwie, które rodzi się z upokorzenia, ale też o naszej nietolerancji, o granicach człowieczeństwa - mówiła Magdalena Woch, dyrektor częstochowskiego teatru.
- Znajdziecie w naszym repertuarze przedstawienia, które są rozrywkowe, zabawne, takie, które zabijają czas. Ale z myślą o tym szczególnym Dniu, chcieliśmy pokazać spektakl, który nie zabija czasu, a pozwala go przeżyć, Wybraliśmy sztukę, tak aktualną, że przetrwała ponad dwa tysiące lat – dodał Cezary Iber, konsultant ds. programowo-artystycznych.

Z fascynacji Eurypidesem
Nową interpretację słynnego mitu o dzieciobójczyni powierzono Adamowi Nalepie, absolwentowi Teatrologii, Filmografii i Historii Starożytnej Uniwersytetu Ruhry w Bochum, od lat zafascynowanemu twórczością Eurypidesa. – Pierwszym spektaklem, na który poszedłem sam do teatru, bez rodziców, bez szkoły, były „Trojanki” Eurypidesa. Miałem dziesięć lat, zdecydowanie nie był to tytuł dla dzieci. To pełna przemocy opowieść o wojnie trojańskiej, ale nie z perspektywy jej bohaterów, a kobiet, które zostały. Od tego czasu Eurypides chodził mi po głowie. Napisałem o tym pracę magisterską, ale dziś oczywiście nie zajmuję się tylko antycznymi tekstami – opowiada twórca.
Nalepa jest również autorem mocno uwspółcześnionej adaptacji opartej na przekładzie Jerzego Łanowskiego. Postać Medei w jego interpretacji jest niczym jedna z milionów osób zmuszonych do opuszczenia swojej ojczyzny – z powodów ekonomicznych czy politycznych. Mit przenosi się do świata tu i teraz. Do czasów wojny, czasów niepewności, podziałów i zagrożenia.

I choć w tekście nie padają ponoć słowa „Polska” i „Ukraina”, sytuacja uchodźców szukających schronienia w naszym kraju, gra w tej opowieści ważną rolę. Potwierdza to fakt, że tytułową rolę kobiety niechcianej i niewygodnej powierzono urodzonej w Odessie aktorce – Hannie Novak.
Historia prosta i bolesna
Osią jest historia Medei i Jazona - prosta, a zarazem niezwykle bolesna. Jazon przywozi Medeę jak trofeum ze swojej wyprawy. Gdy orientuje się, że jej obecność może zagrozić jego pozycji (a to on może objąć tron), odrzuca ją. Społeczność tylko czeka, by powiedzieć: „wracaj tam, skąd przyszłaś”. A gniew kobiety, która została pozbawiona domu, godności i przyszłości, niesie katastrofalne skutki.
- To była taka piękna para, taka wielka miłość. Jednak, gdy wchodzą w świat wielkich pokus, a Jazon otrzymuje propozycję od króla Kreona, by zostać jego następcą. Kto by odmówił? Nawet za cenę tego, że trzeba zostawić żonę i dzieci – streszcza historię Nalepa.
- Ta miłość w spektaklu jest już wspomnieniem. Została zawiedziona, zniszczona. Gdyby nie to, nie doszłoby do tych tragicznych zdarzeń, do ostatecznych rozwiązań – mówi Maciej Półtorak, kreujący Jazona.

Opowieść o ojczyźnie i stracie
Hanna Novak opuściła Ukrainę wraz z wybuchem trwającej do dziś pełnoskalowej wojny. Uciekła, przerażona bombami spadającymi na jej ulicę. Planowała dostać się do Stanów Zjednoczonych, pozostała w Polsce. Do Częstochowy trafiła, wygrywając organizowany przez „Mickiewicza” casting. Aktorka nie ukrywa, że uchodźcze doświadczenia, wykorzystała również budując swoją postać. – Choć przede wszystkim skupiłam się na miłości. Większość czasu i przygotowań zajęło mi zrozumienie tego, co dzieje się w duszy Medei. Ja nie wierzę, że Jazon przestał ją kochać, do końca sztuki po prostu w to nie wierzę. A ona zdecydowanie wciąż go kocha – opowiada ukraińska aktorka.
O ojczyźnie, o stracie, o zagubieniu, poszukiwaniu korzeni mówią też towarzyszki niedoli Medei – obdarzone imionami bogiń – Nike, Leda i IO. Grają je odpowiednio: Sylwia Warmus, Agnieszka Łopacka (która jest także asystentką reżysera) i Iwona Chołuj.

Obsadę premierowego spektaklu zamykają Antoni Rot jako Kreon i Bartosz Kopeć w roli Egeusza. Natomiast córka Kreona, która nie występuje na scenie, mówi głosem Hanny Zbyryt. W „Medei” występują również dzieci - Aleksander Kulisiewicz, Jakub Całus, Maurycy Bryś i Bartłomiej Musiał, wszyscy związani z prowadzonym przez Kopcia Studiem Mała Rolka.
Za kostiumy odpowiada Agnieszka Kaczyńska, za ruch sceniczny – Wioleta Fiuk, za muzykę – Marcin Mirowski. Asystentką kostiumografki jest Marta Brodzińska, a inspicjentem – Andrzej Rosponek.
Spektakle już 27, 28 i 29 marca
Przedpremierowo „Medeę” zobaczymy w piątek, 27 marca. Premiera odbędzie się 28 marca, a dzień później – spektakl popremierowy. Wszystkie pokazy rozpoczną się o godz. 19.00. O bilety należy pytać w kasie przy ul. Kilińskiego.
Z okazji swojego święta teatr przygotował dla widzów również szczególną propozycję. Publiczność, która kupi bilety na któryś z trzech terminów, a potem skontaktuje się z działem promocji, może wziąć udział w zwiedzaniu kulis teatru, które zaplanowano na wtorek, 31 marca. Należy zapisać się na konkretną godzinę, a do wyboru będą trzy: 15.00, 16.00 i 17.00. W każdej turze mogą uczestniczyć 2 grupy po maksymalnie 20 osób.
Fot. Grzegorz Skowronek
