SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Sprawa Borowskiego

30 kwietnia 2025
Udostępnij

Tytuł „Pożegnanie z Marią” zna chyba każdy, ale o tym, że Tadeusz Borowski debiutował jako poeta, wie niewielu. Jego wiersze czekają na ponowne odkrycie, za to karty z jego burzliwego (choć nawet nie 30-letniego życia) ujawnia pisarka Marta Byczkowska-Nowak. O „Nieocalonym” opowiedziała podczas spotkania z częstochowskimi czytelnikami.

middle-DSC_5632.JPG

Autor słynnych opowiadań z Auschwitz, czytanych jako lektury w szkole, a później komunistyczny publicysta, który w wieku 29 lat popełnił samobójstwo – tyle o Tadeuszu Borowskim wie większość osób, nawet tych zainteresowanych literaturą. Często powtarza się, że był ofiarą obu wielkich totalitaryzmów: faszyzmu i komunizmu. Jest to chyba największa tajemnica w polskiej literaturze XX wieku – napisał o nim historyk literatury Jacek Leociak, a Marta Byczkowska-Nowak, autorka książki „Nieocalony. Tadeusz Borowski. Biografia” stara się choć częściowo tę tajemnicę odsłonić.

Docieka, co kierowało Borowskim przy podejmowaniu najbardziej dramatycznych decyzji i dlaczego pisał w sposób, który do dziś bywa szokujący, a jednocześnie fascynuje prostotą stylu i beznamiętną narracją. I o tym opowiedziała również częstochowskim czytelnikom, podczas spotkania, które odbyło się 22 kwietnia w Filii nr 9 Biblioteki Publicznej. Rozmowę z autorką poprowadziła Sylwia Góra.

middle-DSC_5645.JPG

Nie jest to pierwsza biografia Borowskiego. W latach 70. jego przyjaciel Tadeusz Drewnowski napisał głośną „Ucieczkę z Kamiennego świata”. Jednak „Nieocalony” jest napisany bardziej w bardziej przystępny sposób, współczesnym, mniej „naukowym” językiem i wnosi wiele nowych informacji na temat pisarza. Szczególnie dotyczących dzieciństwa i ostatniego okresu jego życia. O tych pierwszym w PRL-u pisano niewiele ze względu na cenzurę, a o tym drugim z powodu autocenzury, ponieważ ostatnia miłość Borowskiego długo nie zgadzała się na ujawnienie swojego nazwiska.

Równolatek ZSRR

Był równolatkiem Związku Radzieckiego – zauważa autorka. W tym samym 1922 r., gdy powstał ZSRR, Tadeusz Borowski urodził się w Żytomierzu, który po traktacie ryskim znalazł się poza granicami Polski. Władze ZSRR utworzyły tam Polski Rejon Narodowościowy im. Juliana Marchlewskiego, ale już wkrótce zaczęły represjonować Polaków. Wśród uwiezionych byli rodzice Borowskiego. Tadeusz i jego starszy brat Juliusz zostali sami. Autorka biografii uważa, że traumatyczne dzieciństwo, a być może również dziedziczne choroby psychiczne w rodzinie (Juliusz cierpiał na schizofrenię), mogły być jednym ze źródeł późniejszego dramatu pisarza.

middle-DSC_5654.JPG

Borowski do Polski przyjechał jako 10-latek wraz z bratem i zwolnionym z zesłania ojcem. Matka dołączyła do nich dopiero dwa lata później. Żyli skromnie w warszawskim mieszkaniu przy ul. Skaryszewskiej na Pradze, ale kobieta postanowiła, że zadba o edukację dzieci. Ręce urobię, ale wykształcę ich – mówiła. Tadeusz trafił do renomowanego Gimnazjum im. Tadeusza Czackiego. Zaangażował się w harcerstwo, spotkał m.in. późniejszych bohaterów „Kamieni na szaniec” i zaczął pisać wiersze. Zanim zdał maturę wybuchła wojna. Należał do pierwszego rocznika konspiracyjnej matury i pierwszego roku „tajnych kompletów” polonistyki w podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy też poznał Marię Rundo, nazywaną „Tuśką” (od drugiego imienia Berta) – najważniejszą kobietę w swoim życiu. Zaręczyli się.

Z kolegami z podziemnych studiów zawiązał „Klub esencjastów” - programowo bezprogramowy, a jego członkowie nie tworzyli formalnej organizacji. Byli bardziej grupą znajomych, którzy nie zaangażowali się w konspirację i w warunkach okupacji próbowali stworzyć sobie normalne życie młodych ludzi. – Dopóki się dało, dopóty walczyli o siebie, o sztukę, o piękno, a nie o ojczyznę, choć potem wielu z nich weźmie udział w powstaniu warszawskim – mówi autorka biografii.

middle-DSC_5616.JPG

A w literaturze spokój

Taka postawa Borowskiego spowodowała zerwanie z nim przez niektórych przyjaciół. Jeden z nich, Andrzej Trzebiński pisał wówczas, że poeta musi być żołnierzem i związał się z konspiracyjnym pismem „Sztuka i Naród”, które odwoływało się do mocarstwowej wizji Polski od morza do morza. Dla Borowskiego były to idee całkowicie obce. Choć dziś jest znany przede wszystkim ze swoich opowiadań, debiutował jako poeta. Zdaniem biografki, jego wiersze wciąż czekają na ponowne odkrycie. W 1942 r. wydał w podziemiu swój pierwszy tom wierszy „Gdziekolwiek ziemia”. Na początku 1943 r. najpierw Maria Rundo, a potem Tadeusz Borowski zostali aresztowani przez Niemców. Spotkali się znów już jako więźniowie obozu w Oświęcimiu.

Borowski był przewożony do kolejnych obozów. Końca wojny doczekał w Dachau. Trafił do obozu dla tzw. dipisów (osób, które wyniku wojny znalazły się poza swoim krajem) w Monachium, gdzie zaczął pisać swoje opowiadania oświęcimskie. Dowiedział się, że Maria jest w Szwecji. Podjął decyzję o powrocie do Polski, choć – jak ocenia Marta Byczkowska-Nowak –- bardziej niż ojczyzny potrzebował powrotu do języka polskiego, w którym tworzył. Ten krok sprawił, że zerwali z nim kontakty niektórzy znajomi, którzy wybrali życie na emigracji. Maria chciała pozostać w Szwecji, ale ulegała namowom Tadeusza. Pod wpływem jego kolejnych listów, także wróciła do kraju w 1946 r. Wkrótce był ślub. Rok później ukazały się najsłynniejsze opowiadania Borowskiego, w tym „Pożegnanie z Marią”.

middle-DSC_5688.JPG

Apokalipsa była, apokalipsa poszła, a w literaturze spokój – mówił Borowski, który uważał, że wojna przyniosła bankructwo wszelkich ideałów, ale nikt tego odpowiednio nie opisał. Tworzył kolejne opowiadania, w których przedstawiał brutalny obraz życia w obozie koncentracyjnym. Stał się sławny, choć równocześnie krytykowany za chłodny, skrajnie obiektywny sposób pisania o Auschwitz, które pokazywał jako miejsce, gdzie przestają obowiązywać zasady etyczne zarówno po stronie oprawców, jak i więźniów. Pisał wprost, że ceną przeżycia bywa wyzbycie się człowieczeństwa.

Młody psychopata polskiej literatury

Jak zauważa autorka biografii, pod koniec lat czterdziestych czytelnicy i krytycy nie byli jeszcze gotowi na tak naturalistyczną i zdehumanizowaną wizję obozu, jaką prezentował w swoich tekstach Borowski. W literaturze szukali raczej pocieszenia i nadziei po wojennych przeżyciach. Tymczasem pisarz mówił im Przeżyliśmy, ale nie byliśmy ani lepsi, ani gorsi od tych, którzy umarli. Jeden z krytyków napisał o nim młody psychopata polskiej literatury. Do tego doszły jeszcze zarzuty o niemoralną postawę pisarza, które brały się m.in. z pochopnego i nieuzasadnionego utożsamienia autora z bohaterem jego opowiadań – Tadkiem. Nie wszyscy zrozumieli, że była to jedynie figura literacka.

middle-DSC_5700.JPG

Prawdziwa burza wybuchła kiedy Borowski skrytykował książkę Zofii Kossak-Szczuckiej „Z otchłani”. Pisarka, która przez kilka miesięcy była w Oświęcimiu, pokazywała polskie katoliczki jako więźniarki nieskalane moralnie, które dzięki temu zasłużyły na przeżycie, a wobec przedstawicieli innych nacji i religii była bardzo krytyczna. Borowski uważał, że to skrajnie fałszywy obraz. Swój tekst zatytułował „Alicja w krainie czasów”, zarzucając Kossak-Szczuckiej, że niczego nie zrozumiała z obozowego życia. Marta Byczkowska-Nowak tak streszcza jego recenzję: Znana katolicka pisarka w swojej prezentacji obozu oświęcimskiego zawiera chyba wszystko, z czym chce walczyć Borowski. Mistycyzm, mesjanizm, uwznioślenie cierpiącego dobra przegrywającego ze złem, megalomania narodowa, pomnik siły ludzkiego ducha – tak w syntetycznym skrócie przedstawia się katalog przewinień Kossak-Szczuckiej. Pisarka w kolejnych wydaniach przeredagowała krytykowane fragmenty książki, ale zanim to nastąpiło część prasy oburzała się atakiem młodego literata na szanowaną autorkę z bogatym dorobkiem. Zaczęto mówić o „Sprawie Borowskiego”. Padały też żądania postawienia go przed sądem koleżeńskim Związku Literatów Polskich. Znów stracił część sympatyków.

middle-DSC_5698.JPG

Droga do samounicestwienia

Niezrozumienie plus dręczące go obozowe wspomnienia, to kolejne elementy traumy, z jaką zmagał się Borowski. W jego charakterze leżała gwałtowność uczuć i pasja, z jaką angażował się w kolejne przedsięwzięcia. Nadzieję na przyszłość dostrzegał w nowym ustroju. Został komunistą. Jak uważa Marta Byczkowska-Nowak, całkiem szczerze wierzył, że przyniesie on rewolucję etyczną. Zachwycał się duchową wizją nowego człowieka i ideą walki o pokój. Jednak i wśród marksistów jego literatura nie była w pełni akceptowana, bo bohaterowie Borowskiego nie byli silnymi ludźmi z optymizmem w sercu jakich oczekiwała nowa władza. Z czasem zażądali od niego samokrytyki. Pisarz ją złożył, odcinając się częściowo od wymowy swoich najciekawszych opowiadań.

- Gdybym nie mógł pisać, to nie mógłbym dłużej żyć – powiedział Borowski, ale z każdym rokiem pisał coraz mniej. W zasadzie stał się publicystą w prasie, popierającej władzę. Zdaniem Marty Byczkowskiej-Nowak znalazł się na drodze do samounicestwienia. Porzucił kolejno poezję, prozę, a w końcu i Marię. Nawiązał romans z młodą redaktorką Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” Dżanett Połtorzycką-Stampf’l. Ten fakt i jej nazwisko długo nie były ujawniane przez przyjaciół i biografów pisarza. Romans rozwijał się bowiem równolegle do ciąży żony pisarza.

middle-DSC_5718.JPG

Kiedy urodziła mu się córka, odwiedził Marię w szpitalu. Mówił jej, że władze przyznały im większe mieszkanie. Po powrocie do domu zażył porcję leków i odkręcił gaz. Przyjaciele znaleźli go wprawdzie jeszcze żywego, ale nie już bez szans na ratunek. Zmarł 3 lipca 1951 r.

„Beta” ze „Zniewolonego umysłu”

Ale to nie koniec dramatu. Dla władz samobójstwo „towarzysza Borowskiego” było niemożliwe do pogodzenia z wizją silnego duchem nowego człowieka i prawdziwego komunisty. W oficjalnych informacjach przyczyna śmierci nie była podawana. Pojawiła się wersja o nieszczęśliwym wypadku. Maria nie miała wątpliwości, że było to samobójstwo. Tym bardziej, że Borowski wcześniej podejmował takie próby. Pierwszy raz targnął się na życie już w wieku 19 lat. Pozostało jednak pytanie, co tym razem pchnęło go do takiej decyzji. Autorka „Nieocalonego” pokazuje, że mogło być wiele przyczyn. Od traumy dzieciństwa, poprzez chorobę psychiczną, obozowe przeżycia, brak zrozumienia, polityczne zagubienie, osobiste rozterki i strach przed przyszłością.

Na emigracji Czesław Miłosz w „Zniewolonym umyśle” przedstawił sylwetki polskich pisarzy, którzy zaprzedali swój talent komunistycznej władzy. Jednego z nich ukrył pod pseudonimem „Beta”. Nazwisko nie padło, ale jest jasne, że chodzi o Borowskiego. Jednak na wieść o okolicznościach śmierci pisarza właśnie Miłosz napisał w cytowanym w biografii liście do Melchiora Wańkowicza: W rzeczywistości Borowski był człowiekiem czystym i gorącego serca, a później opublikował wiersz, który rozpoczynają słowa:

middle-DSC_5711.JPG

Borowski zdradził. Uciekł tam gdzie mógł.

Przed sobą widział gładką ścianę Wschodu,

Za sobą mury polskie Ciemnogrodu.

W chowanego ze śmiercią

Dżannet Połtorzycka-Stampf’l nie uwierzyła jednak w jego samobójstwo. Powtarza, że był to wypadek. Po latach zasłynęła jako współautorka radiowej sagi „Matysiakowie”. Dopiero kiedy umarła, historyk Timothy Snyder jako pierwszy ujawnił, że była kochanką Borowskiego. Maria Rundo-Borowska po raz drugi wyszła za mąż. Nowy związek okazał się szczęśliwy. Dożyła XXI wieku. Córka pisarza Małgorzata jest dziś profesorem filologii klasycznej na Uniwersytecie Warszawskim.

Marta Byczkowska-Nowak nie rozwiązuje wszystkich zagadek związanych z Tadeuszem Borowskim, ale pokazuje tropy, pozwalające lepiej zrozumieć fascynującą postać niezwykle utalentowanego pisarza, a jednocześnie wielkiego indywidualisty, który wszedł do kanonu polskiej literatury, choć żył bardzo krótko i napisał stosunkowo niewiele. Napisana przez nią biografia liczy ponad 500 stron i jest uzupełniona licznymi przypisami oraz zdjęciami, a wydawca na okładce umieścił zdanie To historia buntownika i idealisty, który do końca grał w chowanego ze śmiercią, nie przestając patrzeć jej w oczy.

Fot. Łukasz Stacherczak


Galeria zdjęć

23 kwietnia 2025
Łukasz Stacherczak
22 kwietnia w Filii nr 9 Biblioteki Publicznej im. Władysława Biegańskiego odbyło się spotkanie z Martą Byczkowską-Nowak, autorką książki "Nieocalony. Tadeusz Borowski. Biografia". Na jej łamach dziennikarka na nowo odkrywa twórcę „Pożegnania z Marią”. Dociera do osób, które znały najbliższych Borowskiego i jego samego. Rozmowę poprowadziła Sylwia Góra.

Jacek Noszczyk - czytaj więcej