Suntochowa w Zwiastunie
To teatr czy ratusz, Pałacyk Brassów czy Hantkego? Do takich zgadywanek zachęca wystawa „Suntochowa. Częstochowa. Solarigrafie”. Ponad 50 prac wykonanych w technice solarigrafii do 22 grudnia prezentuje tam częstochowianin Piotr Cieślak. Kto zgadnie wszystkie miejsca, może liczyć podobno na odbitkę.

Niedawno Piotr Cieślak w Galerii Dobrej Sztuki odbierał specjalne wyróżnienie 17. Konkursu Fotograficznego „Klimaty Częstochowy”. Wykonaną w technice solarigrafii fotografię „3XJG – Chlorofil” uhonorowała w ten sposób jedna z jurorek wydarzenia – dyrektor Miejskiej Galerii Sztuki, Anna Paleczek-Szumlas. Tę pracę, jak i prace wszystkich konkursowych finalistów do 8 grudnia można oglądać w Muzeum. Jednak zaciekawionych wymagającą techniką autor zaprasza na swoją indywidualną wystawę. Ta prezentowana jest właśnie w Galerii Zwiastun MGS.
- Ta wystawa jest takim zwieńczeniem wcześniejszych relacji Piotra z naszą Galerią i działającym w jej strukturach Ośrodkiem Kultury Filmowej. Kilkakrotnie był uczestnikiem oraz laureatem konkursu filmowego „Częstochowa w kadrze”. Był również jednym ze współautorów wystawy kuratorskiej Barbary Major – „Transfiguracje”. To, że teraz pokazuje swoje prace w Galerii Zwiastun jest dla nas naprawdę dużą satysfakcją i przyjemnością – mówiła, otwierając wystawę „Suntochowa. Częstochowa. Solarigrafie” Joanna Matyja, kurator Galerii Zwiastun.

Choć wernisaż odbył się w środku tygodnia (27 listopada), frekwencja dopisała. Nic w tym dziwnego, Cieślak w częstochowskim środowisku fotograficznym jest postacią dobrze już znaną. Obecnie doktoryzuje się w dyscyplinie sztuki plastyczne i konserwacja dzieł sztuki na Uniwersytecie Jana Długosza. Jest też nauczycielem przedmiotów zawodowych na kierunku „Technik fotografii i multimediów” w Zespole Szkół im. Bolesława Prusa. Częściej niż z aparatem widzimy go jednak z kamerą, jako operator współpracuje bowiem z Telewizją Orion oraz z TVP 3 Katowice.
Solarigrafia pojawiła się wśród jego zainteresowań w dobie pandemii i dziś przynosi mu sporo uznania. Wykonane w tej technice prace prezentował dotychczas nie tylko na „Klimatach”, ale też m.in. na pokonkursowych wystawach Międzynarodowego Biennale Miniatury i Międzynarodowego Konkursu Cyfrowej Fotokreacji „Cyberfoto”.
Ponieważ na co dzień uczy młodych adeptów fotografii i nas – uczestników wernisażu – postanowił nieco doszkolić w zagadkowej technice negatywowej: W wulgarny sposób można powiedzieć, że to jest trochę fotografowanie śmieciami, ponieważ tutaj aparatem nie jest lustrzanka, bezlusterkowiec, nie jest nawet aparat analogowy. Te aparaty powstały z pojemników kosmetycznych, z puszek po napojach… W nich montowany jest papier fotograficzny. Potem trzeba ten aparat zamontować w jakimś nieruchomym miejscu, żeby zdjęcie nie wyszło ruchome (jedno takie, „nieudane” też trafiło na wystawę).

Fotograf nie ukrywa, że techniki uczył się w praktyce, popełniając przeróżne błędy, szukając własnych rozwiązań. Deklaruje, że jeśli ktoś ma ochotę zająć się fotografią otworkową, chętnie pomoże i doradzi.
W „Zwiastunie” autor zaprezentował ponad 50 prac, które w większości nie były wcześniej pokazywane. - Najkrótsze naświetlanie, trwało jakieś dwie godziny, a najdłuższe – gdzieś półtora roku. Oznacza to, że przez ten czas aparat był unieruchomiony w jednym miejscu, naświetlał dany obiekt, rejestrował te wszystkie linie, które widzimy, czyli pozorną wędrówkę słońca. To taki refleksyjny aspekt tej fotografii, bo z racji tych czasów naświetlania, nie zobaczymy na tych zdjęciach. Widzimy tylko to, co się nie rusza. Ewentualnie czasem się pojawiają jakieś odbicia samochodów – opowiadał.
Co ciekawe, obliczył również łączny czas naświetlania wszystkich prac i wyszło mu niecałe… 18 lat.
Zdjęcia nie są tytułowane, nie mają żadnych podpisów. To celowe działanie, ponieważ Cieślak zachęca zwiedzających do zabawy w odgadywanie miejsc, w których powstawały kolejne kadry. Wśród miejscówek znalazły się także te charakterystyczne i ważne dla miasta. Mamy więc ratusz, Filharmonię Częstochowską i Teatr im. Adama Mickiewicza. Ale są i perełki często zapomniane jak Willa Hoffmanów, Pałacyk Brassów albo Pałacyk Hantkego. Sama przyznam się, że zgadywanki sprawiły mi sporą frajdę, choć – niestety - nie ustrzeliłam wszystkich lokalizacji (temu, kto sporządzi bezbłędny wykaz, fotograf obiecuje w prezencie odbitkę).

- Dla mnie jest w tym zaproszeniu światła do współtworzenia fotografii coś niesamowitego. To fascynujące, bo jest to trochę zaprzeczenie znanemu określeniu sztuki fotograficznej, jako sztuki decydującego momentu. Tu tych momentów jest wiele, wiele tysięcy, a efekt jest po prostu fantastyczny – zaznaczyła Joanna Matyja.
Czasu na zwiedzanie i zgadywanie jest sporo, bo „Suntochowa. Częstochowa. Solarigrafie” zostanie w Zwiastunie do 22 grudnia, a wstęp jest wolny. Warto dodać, że projekt powstał w ramach Stypendium artystycznego prezydenta miasta Częstochowy.
Fot. Robert Jodłowski/ Miejska Galeria Sztuki
