Świat najbliższy
Twórczość Jagody Markowskiej można określić czułym malowaniem. Bliskie sobie kadry oraz miejsca prezentuje w Galerii Zwiastun Miejskiej Galerii Sztuki. Nastrojowe i pełne intymności prace można oglądać do 17 listopada.

Dla 19-letniej Jagody Markowskiej „Blisko” nie jest indywidualnym debiutem. Ten ma za sobą. W maju ubiegłego roku jej wystawa „Haiku” gościła w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. Jak podkreślał opiekun tamtejszej galerii, Robert Sękiewicz, częstochowianka była najmłodszą spośród prezentujących się tam artystów.
Teraz z zupełnie nowym zestawem prac do 17 listopada prezentuje się w Galerii Zwiastun Miejskiej Galerii Sztuki. – To szczególne miejsce, adresowane przede wszystkim dla bardzo młodych artystów. Zawsze żartem nazywaliśmy ją galerią przeznaczoną na debiut przed debiutem, chociaż w przypadku Jagody Markowskiej ten krok już został zrobiony – wyjaśnia Joanna Matyja, opiekunka „Zwiastuna”.
Przenikanie sztuki i życia
W pierwszych rozmowach o ekspozycji (ta planowana była z dużym wyprzedzeniem) pojawił się pomysł, by ta stanowiła kontynuację „Haiku” (wówczas Jagoda prezentowała rysunki i linoryty).

- Stało się inaczej i to był dobry wybór. "Blisko" to wystawa bardzo przemyślana. Jagoda zmieniła się, pokazuje inną technikę, pokazuje swoje prace malarskie i zgodnie z tytułem – który też starannie dobrała - jest to wystawa bardzo intymna. Prace Jagody oddają założenie, którym często się kierujemy w Miejskiej Galerii Sztuki, by udowadniać, że sztuka jest życiem, a życie jest sztuką i że te strefy się nawzajem przenikają. Nie należy się więc sztuki obawiać, jako czegoś, co prezentowane jest w zamkniętych przestrzeniach galerii, bo sztuka wychodzi z życia i takie je pokazuje – dodaje kuratorka wystawy.
I choć tematyka i techniki są inne, to malarskie prace podtrzymują klimat ubiegłorocznej wystawy. Są podobne do autorki: niesłychanie delikatne, subtelne, stonowane, pełne pastelowych barw. To takie czułe malowanie, ukazujące świat najbliższy. – Dlaczego „Blisko”? Chciałam pokazać takie bliskie mi kadry i miejsca. To, co znam. Głównie przez to, że ostatnio dużo przebywałam poza domem, sporo podróżowałam, wyjeżdżałam i zatęskniłam do tych najbliższych mi widoków. Miałam mało czasu, żeby sobie tak przysiąść u siebie w domu i po prostu rozejrzeć się, zobaczyć to, co jest moje – wyjaśnia Jagoda Markowska.

Nieortodoksyjne kadrowanie
25 prac, które można oglądać w „Zwiastunie”, powstało w ciągu miesiąca (z małym hakiem), dobrze oddaje to pracowitość młodej autorki. – Gdy przygotowywałam „Haiku” nie byłam jeszcze pewna, w jakim kierunku chciałabym pójść, która technika odpowiada mi najbardziej, więc tamte prace były – choć spójne – to dość różne. Teraz skupiałam się głównie na malarstwie, bo przez ten rok bardzo spodobała mi się ta technika i tworzę teraz głównie w niej. Czy przy tym zostanę? Przyznam, że nie wiem. Myślę, że przede mną długa droga, żeby ostateczni zdecydować, która technika okaże się tą moją – mówi autorka.
Najnowsza twórczość 19-latki jest nie tylko nastrojowa i intymna, ale jest nieoczywista. - Jagoda nie boi się takiego nieortodoksyjnego kadrowania. Patrząc na te prace, możemy czuć się czasami zaskoczeni pewnym ujęciami. Bo to jest takie krótkie spojrzenie, które czasami wyłapuje ten właśnie moment rzeczywistości, który potem zapisany zostaje na obrazie – podkreśla Joanna Matyja.

Talent we krwi
Kuratorka wystawy nie ma wątpliwości co do tego, że o kolejnych sukcesach młodej częstochowianki niebawem usłyszymy. Podkreśla, że Jagoda w tym roku została laureatką Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego CEA, w którym otrzymała indeks na wyższe uczelnie artystyczne. Pozostaje wybrać tylko miasto i kierunek.
Nikogo, kto zna Jagodę bliżej, to z pewnością nie dziwi. Talent ma we krwi. Artystyczne tradycje w rodzinie Markowskich sięgają bowiem dość głęboko. Pradziadek Jagody – Kazimierz był malarzem pejzażystą (specjalizował się w malarstwie olejnym i akwareli). Jego, niestety, nie miała okazji poznać, ale Kazimierz przekazał dar synom – Aleksandrowi (dziadek Jagody – który oczywiście obecny był na wernisażu) i Stanisławowi. Pierwszy jest malarzem impresjonistą (nazywanym „Malarzem Światła”), scenografem (współpracował m.in. z teatrami w Jeleniej Górze, Katowicach, Gdańsku i rodzinnej Częstochowie) i nauczycielem. Młodszy z braci – choć w wykształcenia jest geografem – zawodowe życie poświęcił fotografii (w latach 80. dokumentował stan wojenny i przełomowe wydarzenia ówczesnej Polski, potem postawił na perły architektury, więc na koncie ma kilkadziesiąt albumów).

Aleksander również zadbał o artystyczne wykształcenie synów: Janusz grał na pianinie (dziś jest analitykiem finansowym), a Adam (tata Jagody) ukończył wychowanie artystyczne na dawnym WSP (obecnie to Uniwersytet Jana Długosza, na którym sam prowadzi zajęcia), a aktualnie zajmuje się przede wszystkim fotografią.
Jednak swój talent Jagoda odziedziczyła nie tylko po tacie (Adam, przez wiele lat związany był z redakcją CGK), ale też po mamie – Beacie Karaś-Markowskiej, jubilerce, absolwentce „Plastyka” i WSP, która pracuje jako nauczyciel grafiki komputerowej i fotografii oraz instruktor technik jubilerskich, zajmuje się również ilustracją dla dzieci, a także szeroko pojętym handmade’m.
Fot. Grzegorz Skowronek (wernisaż wystawy)
