Szkice z reporterskim zacięciem
Po kilku godzinach szkicowania w plenerze, prace trafiły na wystawę. Jak podkreślają uczestnicy akcji Urban Sketchers meeting in Częstochowa to, że tego samego dnia odbywa się wernisaż, jest dla nich bardzo mobilizujące. Efekty ich działań do 4 września pozostaną w Konduktorowni.

Rysownicy już po raz siódmy skrzyknęli się w plenerze, by wspólnie tworzyć. Okazją była kolejna edycja akcji Urban Sketchers meeting in Częstochowa. Tę inicjatywę w 2018 r. ściągnęła do naszego miasta Anita Grobelak, malarka, animatorka kultury, założycielka Grupy artystycznej ATINA, a od 2024 roku także prezeska tutejszego Regionalnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Sama należy do ogólnopolskiej grupy Urban Sketchers Poland. Zafascynowana ideą leżącą gdzieś pomiędzy plenerem malarskim a flash mobem postanowiła zachęcić lokalnych pasjonatów do rysowania.
Tym razem start i finał akcji - 24 sierpnia - wyznaczono w siedzibie „Zachęty”, czyli Konduktorowni (był to termin niezwykle intensywny, bowiem odbyły się wtedy również otwarcia dwóch wystaw w ramach Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Wizualnych „PO-MOSTY Wielokulturowości”).

Temat wiodący brzmiał „Śladami modernizmu i Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej w Częstochowie”. Sugerowano, by inspiracji poszukiwać nie tylko w samym gmachu Konduktorowni, ale też budynkach np. toalety Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej, dworca PKP, Poczty Polskiej na ul. Śląskiej, biurowca Zakładu Energetycznego czy Filharmonii Częstochowskiej. Z mikroplenerowym wyzwaniem zmierzyło się kilkunastu uczestników, nie tylko z Polski, ale także z Niemiec, Ukrainy i Rosji.
A jak akcja wyglądała w praktyce? Od rozpoczęcia (wyznaczono je na godz. 11.00) wszyscy mieli trzy godziny na działanie. Na szkice, szukanie inspiracji, wsłuchiwanie się w puls miasta, poprawki. Wykorzystywano głównie ołówki i akwarele (choć do miejskiego szkicowania można wykorzystać przeróżne narzędzia - z flamastrami na czele). Pomysły zapisywano na kartach szkicowników, bo jak podkreśla Grobelak, prawdziwy urban sketcher bez niego się nie rusza. – Wykorzystuje każdą wolną chwilę na szkicowanie - jazdę w pociągu, autobusie, przesiadki. Oprócz podpisu często zapisuje też różne informacje, opisy, wspomnienia, złote myśli, obserwacje. Bo w urban sketchingu ważne jest także zacięcie reporterskie autora – wyjaśnia.
Gdy prace były skończone, należało zrobić im zdjęcie na tle sportretowanego obiektu i zamieścić w sieci. A po robocie można już było świętować, bo przecież temu

właśnie służą wernisaże. Wówczas rysunki wszystkich twórców zawisły na ścianach holu Konduktorowni.
W gronie tych, którzy postanowili poświęcić niedzielny czas na rysowanie, wyróżniała się pewna ośmiolatka. To Marcelina, której towarzyszyła babcia – Bożena (także obdarzona duszą artystyczną – zajmująca się rękodziełem pasjonatka teatru i wokalistka). Udział we wspólnym szkicowaniu zaproponowała jej właśnie Anita Grobelak, gdy przypadkowo spotkały się w trójkę. Słysząc, że dziewczynka uwielbia malować i rysować, od razu zaprosiła ją do Konduktorowi.
Co ciekawe, Marcelina nie tylko sama rysowała, ale i została narysowana przez jednego z uczestników, który uchwycił moment, gdy siedząca na rozkładanym krzesełku dziewczynka, oddaje się szkicowaniu. – Marcelina wybrała budynek przy peronie 1, czyli dawny szalet Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej – opowiada Bożena Stępień. – Udział w tej akcji był dla niej wyzwaniem, na początku troszkę się stresowała, ale potem bardzo jej się podobało.

Obok pasjonatów, amatorów do rysowników dołączyła również doktor habilitowana sztuk plastycznych w zakresie grafiki, ceniona artystka i pedagog Krystyna Szwajkowska. I choć jej dorobek zawodowy jest imponujący, to podczas sierpniowej akcji także ona mogła poczuć się jak debiutantka. – Dołączyłam do tej akcji po raz pierwszy. Oczywiście słyszałam o niej wcześniej, bo śledzę to, co dzieje się w Częstochowie i różne działania pani Anity. Wcześniej zawsze było coś innego, co uniemożliwiało mi udział. W tym roku się udało. I bardzo się z tego cieszę. Znalazłam się w fajnym gronie, poznałam innych twórców, to zawsze bardzo rozwijające – mówi graficzka.
Szwajkowska podkreśla, że jeśli tylko w przyszłym roku akcja doczeka się kontynuacji, znów chętnie dołączy do grupy. – To zupełnie inny charakter pracy niż we własnej pracowni. Tam czasami nam się po prostu nie chce, odpuszczamy, odkładamy obraz na później. Tu mamy narzucony rygor. Tego samego dnia rysujemy, tego samego dnia odbywa się wystawa. To bardzo mobilizujące – dodaje.
Prace wszystkich uczestników akcji pozostaną w Konduktorowni do czwartku, 4 września. Dzień później Zachęta zaprasza na kolejne wernisaże. Swoją twórczość zaprezentują tam Mateusz Pawełczyk i Kacper Staszczyk.
Fot. Łukasz Stacherczak (wernisaż wystawy)
