Ta trzynastka na pewno nie jest pechowa
230 miniatury z 12 krajów. Największe mają 10 na 10
cm, najmniejsze centymetr z hakiem. Międzynarodowe Biennale Miniatury doczekało
się 13 odsłony. Pierwsza nagroda w tym roku powędrowała do Australii.

Międzynarodowy konkurs organizowany w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater” narodził się pod koniec ubiegłego stulecia. Pomysłodawcą biennale jest artysta plastyk Bartosz Frączek, który przez lata pełnił rolę komisarza konkursu. Przy okazji ósmej funkcję tę przejęła malarka i fotografka Justyna Warwas. Od początku w organizację przedsięwzięcia, którego skala wcale nie jest miniaturowa, zaangażowany jest za to Robert Sękiewicz, kurator galerii OPK.
Coś nowego, coś co zaskoczy
Tegoroczna edycja była trzynastą z kolei. – Z pewnością nie była ona pechowa, bo liczba autorów i liczba nadesłanych prac nam wzrosła. Do Częstochowy dotarły 723 miniatury, 265 autorów. Na wystawie można zobaczyć 253 prace, jak zwykle bardzo zróżnicowane; malarskie, grafikę i fotografię – mówi Justyna Warwas.

Co ciekawe, zanim artystka została komisarzem konkursu, sama próbowała swoich sił w biennale. Było to dla mnie wyzwanie, bowiem sama specjalizuje się w dużych formatach. – Brałam udział w szóstej edycji, udało mi się zakwalifikować na wystawę. Potem zaczęłam współorganizować konkurs, więc już nie mogę nadsyłać swoich prac. Gdy byłam uczestniczką, trudno było mi przeskoczyć z większego formatu na mały. Pamiętam, że było kilka prób, żeby się zmierzyć z tym 10 na 10 centymetrów Myślę, że i dziś uczestnicy rozmyślają nad tą miniaturą w takich kategoriach, żeby było coś nowego, ciekawego, żeby czymś zaskoczyć – wspomina kuratorka.
Te 10 na 10 cm to format maksymalny. Tegoroczny rekord minimalizmu, czyli centymetr z lekkim haczykiem należał do Tomasza Wiktora z miejscowości Nawojowa, który stworzył prace w pasteli suchej.
Powrót na pełną skalę
Dla organizatorów najważniejsze jest to, że po okresie pandemii, udało się wrócić do normalności.

– Nastąpiło takie popandemiczne odbicie, wrócili do nas artyści, wróciło zainteresowanie konkursem. Gdy działaliśmy w 2020 roku, cudem było, że biennale w ogóle się odbyło. W 2022 roku myśleliśmy, że już będzie normalnie, ale nie było. Dopiero ta tegoroczna, trzynasta edycja trzynasta stanowi powrót na pełną skalę. Swoje miniatury przysłali nam artyści ze wszystkich kontynentów – mówi Robert Sękiewicz.
Poziom prac był tak wysoki, że opiekun galerii OPK, przyznaje, że aż żal było odrzucać miniaturowe dzieła. – Niestety, konkurs ma swoje prawa i drogą eliminacji jurorzy musieli odrzucić część pracy. Dzięki temu widzowie mają pewność, że otrzymali produkt najwyższej próby – dodaje.
Kto zdobył nagrody?
Wernisaż 13. Międzynarodowego Biennale Miniatury połączony z wręczeniem nagród laureatom odbył się 28 września. Jak wygląda podium? Najwyżej stoi Cleo Wilkinson z Australii. Nagrodą w wysokości tysiąca euro doceniono pracę „Then V” (wykonaną metodą mezzotinty). „Srebro” za obraz „Ozdoby” (olej na płótnie) wywalczyła Nadia Wywiórska z Krakowa (nagroda wyniosła 750 euro). „Brąz” podzielony został ex aequo między dwie artystki: Paulinę Bobak z Bierunia (za zestaw dwóch prac „Razem”, akwaforta) i Iwonę Duracz-Gil z Rzeszowa (za zestaw trzech fotografii „Zgliszcza”).

Honorowe wyróżnienia otrzymali zaś: Małgorzata Futkowska (Opole), Marek Herbik (Łódź), Barbara Komaniecka (Tarnobrzeg), Aleksandra Kotlińska (Gliwice), Jan Kukułka (Tarnowiec), Katarzyna Makieła-Organisty (Krzeszowice), Maria Michoń (Warszawa), Jerzy Pietruczuk (Oświęcim), Barbara Porczyńska (Łańcut) oraz Kinga Stanowska (Kraków).
- Jeśli chodzi o laureatów, to bardzo się cieszę, że w tym gronie nagrodzonych prac znalazła się fotografia, bo to dziedzina bardzo mi bliska. Wcześniej się to nie zdarzało. Nasz regulamin mówi o tym, że przyjmujemy fotografię, ale nie w pełnej skali kolorystycznej. Jury wybrało do nagrody piękny zestaw trzech fotografii czarno-białych. Podobnie cieszy mnie to, że główną nagrodą uhonorowana została praca wykonana najtrudniejszą techniką warsztatową, jaką jest mezzotinta – opowiada Sękiewicz.
Nie tylko nagrody, ale i uczestnictwo
- Nasze obrady trudno nazwać burzliwymi, bardziej merytorycznymi. Wybór przy takiej ilości prac reprezentujących bardzo wysoki poziom, jest szalenie trudny. Dla nas kluczowe było nie tylko to, co praca niesie w sensie narracyjnym, ale jak oddziałuje na odbiorców sztuki. Przyznam, że liczyła się też kwestia oglądu całości wystawy, która później będzie wędrować i będzie eksponowana w różnych miejscach – opowiada Jakub Jakubowski, prorektor ds. kształcenia i spraw studenckich UJD, który zasiadł w jury konkursu. – Po kolejnej ocenie prac, byliśmy zgodni, że prace w tej edycji biennale zasługują na nagrodę i wyróżnienia. A i samo uczestnictwo w wystawie, oczywiście, także jest sukcesem.

I takim sukcesem pochwalić mogą się również artyści z Częstochowy i regionu. W sali wystawowej można znaleźć miniatury autorstwa m.in. Małgorzaty Biel, Martyny Bryły, Piotra Cieślaka, Jowity Kołek, Katarzyny Leszczyńskiej, Zbigniewa Małeckiego, Julii Nowotnej, Jerzego Piwowarskiego, Anety Szoltis-Menciny, Marty Śliwiak czy Matyldy Ślosarskiej.
To, co w sztuce najważniejsze
Sam Jakubowski również był kiedyś (przy którejś z pierwszych edycji) uczestnikiem wystawy. – Format jest relatywnie skromny, natomiast pamiętajmy, że to nie on decyduje o wartości dzieła. Tak samo jak nie decyduje o tym to, czy to jest język plastyczny związany z fotografią, z grafiką, z malarstwem, czy mamy kolor, czy jest to czerń i biel. Poruszamy się cały czas w pojęciu obrazu i jego odbierania, a do tego, że miniatura to format wymagający nie trzeba przekonywać nie trzeba – mówi. - Zatrzymanie się w tym określonym obszarze, pokazuje od strony technicznej, od strony kompozycyjnej, nikogo to, jak artyści doskonale panują nad warsztatem. Ktoś, kto nie jest praktykiem, artystą praktykiem, czyli kimś, kto nie uprawia sztuki na co dzień, w tym się nie odnajdzie. Tu nie ma przypadków. Widać, że artyści mają bardzo sprecyzowaną myśl i wiedzą, jak poruszać się nie tylko w takim obszarze. Siadając do tej pracy, trzeba wiedzieć, co chce się zrobić, co pokazać, jak budować te wątki, które mają być dla odbiorcy nie tylko czytelne, ale i zachwycające. Tutaj mamy do czynienia z mistrzostwem, kunsztem, z tym, co w sztuce jest najważniejsze.
Pokonkursowa wystawa pozostanie w OPK do 23
października. Potem ekspozycja będzie prezentowana m.in. w Galerii w Pile.
Fot. Łukasz Kolewiński
