Tak po prostu
W pełnej ozdobników współczesności Raz Dwa Trzy (zgodnie z nazwą) proponuje prostotę. Stawia na słowo bez zbędnych ubarwień. Ma odwagę, by robić swoje. I tak od 35 lat. Swój jubileusz zespół świętował także w Częstochowie.

W 1990 r. studenci Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze, postanowili, że będą po prostu grali i śpiewali piosenki. Na scenie nie będzie dekoracji, nie będzie efektów specjalnych, dodatków, tancerek, będą tylko oni i ich muzyka. Jak mówią, po 35 latach – fanaberia! Trzymają się jej jednak do dzisiaj (z wyjątkami, gdy za oprawę odpowiadają organizatorzy festiwali, na których występują). Nie stawiają na grę świateł, wymyślne stroje (wszyscy noszą się na czarno lub szaro), tylko są – i to od lat niemal w tym samym składzie (co w zawiłych historiach zespołów jest raczej rzadkością). I - co zaskakujące w tym przebodźcowanym świecie – to się sprawdza.
Dowód? Wyprzedane do ostatniego bilety na jubileuszowy koncert Raz Dwa Trzy w Teatrze im. Adama Mickiewicza (tu dodajmy, że to nie pierwsza wizyta zespołu w tej instytucji).
A jak jubileusz na trzy i pół dekady działalności to i wszystko, co najlepsze z bogatej dyskografii grupy. Na początek? „Pod niebem pełnym cudów”. Dziś to jedna z najpopularniejszych piosenek Raz Dwa Trzy, ale przed laty rozsławił ją film „Zakochany anioł”. Inny „hit” – „I tak warto żyć” Adam Nowak, który niezmiennie przewodzi Raz Dwa Trzy, poprzedził opowieścią o tym, że zawsze stawiał na autorskie teksty, pisał o tym, co widział, pisał o utopijnych sprawach, chciał dawać nadzieję. Trudno mu było wykroczyć poza tę anegdotyczność, zdecydować się, by śpiewać teksty inne niż własne.

I stan ten trwałby może do teraz, gdyby nie Agnieszka Osiecka, a właściwie koncert organizowany w piątą rocznicę jej śmierci – 9 marca 2002 r. Wydarzenie zorganizowano w radiowym Studio Koncertowym, któremu patronuje poetka. Pamiętny występ zarejestrowano i po kilku miesiącach ukazała się płyta „Czy te oczy mogą kłamać”. Na nią trafiły m.in. „Oczy tej małej”, „Wielka woda” i „Okularnicy”, które zabrzmiały 26 września w „Mickiewiczu”. I samo to podkreśla wyjątkowość jubileuszowego grania, bo zazwyczaj Raz Dwa Trzy nie wplata tyle „Osieckiej” w program (wyjątkiem są koncerty pod szyldem „Człowiek czasami serce otworzy”). I wiem (a reakcje publiczności temu przyklasnęły), że nie tylko ja mam wielki sentyment do tej płyty i tych utworów. I pewnie nie tylko ja zaskoczyłam się, uświadamiając sobie, że od tej premiery minęło już ponad 20 lat. A wydawało mi się, że tyle co kupowałam tę kasetę w krakowskim Empiku. Ta zginęła śmiercią brutalną, bo taśma nie dźwignęła tak częstego słuchania. Potem zastąpiła ją płyta, bardziej odporna na te tortury…
Wracając do wspominek, to na „Osieckiej” się nie skończyło, bo pięć lat później, w tym samym studio grupa nagrała album „Młynarski”. A o to, by taka płyta powstała, zabiegał sam poeta, zachwycony tym, co zespół „zrobił” z piosenkami jego koleżanki. Ten krążek w Częstochowie również miał swoją reprezentację. Raz Dwa Trzy zagrał bowiem kawałek dedykowany nie tylko sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego.

Gdzieś pomiędzy przypomniano pierwszą piosenkę grupy, datowaną na wspomniany 1990 r., czyli „Talerzyk” pochodzący z debiutanckiej płyty „Jestem Polakiem”. Minęły lata i nadal słucha się tego znakomicie. Podobnie jak „Czarnej Inez”, która była najbardziej żywiołowym punktem wrześniowego wieczoru. Po tym ogniu zaszkliło się wiele par oczu. Taki efekt za każdym razem wzbudza zagranie „na żywo” tytułowego utworu z płyty „Trudno nie wierzyć w nic”. I piosenki z tego wydawnictwa w teatrze dominowały, bo usłyszeliśmy także „Jutro możemy być szczęśliwi”, „Mam imię, nazwisko i pracę”, „Nazywaj rzeczy po imieniu” i „Idę przed siebie”.
Wędrówkę przez 35 lat Raz Dwa Trzy planowało zakończyć „Jeszcze w zielone gramy”, które choć napisane przez Wojciecha Młynarskiego, doskonale pasuje do prywatnej idei zespołu, by śpiewać o wierze, nadziei i miłości (także do życia). I to może byłby finał, gdyby nie długie owacje, które zapewniły powrót grupy na scenę. Na bis wybrano przepiękne „W wielkim mieście” (to kolejna „wizytówka” Raz Dwa Trzy). Każdy z muzyków miał tu swoją wokalną solówkę i dziękował za koncert, śpiewając (przy naszym wsparciu) I ja doczekam kiedyś takiej chwili i nie mogę się nadziwić, że ja doczekam tego dnia.

Jednak na tym częstochowskie spotkanie z Raz Dwa Trzy się nie skończyło, bo po krótkiej przerwie muzycy stawili się w teatralnym foyer, by podpisywać płyty. Bo jubileusz to też święto dla fanów. Chętnych po autograf i wspólne zdjęcie, oczywiście nie brakowało.
I teraz moja mała przyjemność, bo zakończę tak, jak Adam Nowak zwykł kwitować swoje kolejne konferansjerskie wstawki (tak samo zresztą zatytułował autorską audycję radiową): Dziękuję za wypowiedź. Mam nadzieję, że zespół już nieco straszy niebawem wróci do Częstochowy. Potrzebujemy tych piosenek.
Ale nim to nastąpi Teatr im. Adama Mickiewicza szykuje jeszcze jedno muzyczne święto. W sobotę, 18 października o godz. 19.00 wystąpi tam John Porter. Okazja również będzie jubileuszowa, bo jego kultowy album „Helicopters” obchodzi swoje 45-lecie. Trasa promująca tę rocznicę rozpocznie się właśnie w Częstochowie! O bilety warto pytać w kasie przy ul. Kilińskiego.
Fot. Grzegorz Skowronek
