SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Łukasz Stacherczak

To nie był taniec lekkości, lecz ciężaru spojrzeń, norm i… presji

20 marca 2026
Udostępnij

Akademia Tańca „Antidotum” zaprezentowała swój pierwszy spektakl. „Presja - jak ciężko być kobietą w świecie...” to roztańczona opowieść o dopasowywaniu się. O samotności w tłumie. O relacjach, które ranią.

middle-DSC_3298.JPG

Odkąd sięgam pamięcią, taniec był dla mnie czymś więcej niż tylko ruchem. Był językiem emocji, sposobem opowiadania historii tam, gdzie słowa okazują się niewystarczające. Tym większą radość wzbudziła we mnie możliwość zobaczenia spektaklu Akademii Tańca „Antidotum”. Co więcej, był to debiut reżyserski Katarzyny Kalety i jednocześnie nowy, odważny kierunek dla samej szkoły.

Głównymi bohaterkami spektaklu „Presja -jak ciężko być kobietą w świecie...” są tancerki z najstarszej i najbardziej doświadczonej grupy „Antidotum” Senior Master: Wiktora Kaczmarczyk, Adrianna Sieradzka, Ewelina Hyska, Paulina Radwańska, Aleksandra Lesińska, Olga Błachowicz, Gabriela Bajor, Agata Radziejewska, Alicja Dul, Liliana Grecjarz, Zuzanna Dudek, Justyna Stanior oraz Zofia Zamojska.

„Spektakl powstał z potrzeby serca”. Było to czuć od pierwszej minuty.

middle-DSC_3485.JPG

18 marca, środek tygodnia, godzina 18:00, Klub Politechnik. Sala wypełniona po brzegi - i co znamienne - nie tylko kobietami. Już przy wejściu widzowie otrzymywali broszury opisujące trzynaście historii, które miały zostać opowiedziane na scenie. To prosty, ale niezwykle skuteczny zabieg, który pozwalał nie tylko lepiej śledzić narrację, ale też wejść głębiej w emocjonalny kontekst każdej z opowieści.

A potem zaczęła się godzina intensywnego, niemal fizycznie odczuwalnego doświadczenia.

Po wyjściu z sali potrzebowałam chwili ciszy. To jeden z tych spektakli, które nie kończą się wraz z ostatnim ukłonem. One zostają w ciele, w głowie, w emocjach.

Presja nie ma głosu, a jednak prowadzi każdy krok

middle-DSC_3550.JPG

Realizacja została dopracowana w najmniejszym detalu. Klamra kompozycyjna była przemyślana i spójna. Nadawała całości strukturę, która nie przytłaczała, a prowadziła widza przez kolejne obrazy. Minimalistyczna scenografia nie była ograniczeniem, lecz była przestrzenią. Przestrzenią, którą tancerki wypełniały w pełni swoją obecnością. Nie potrzebowały nic więcej.

To właśnie obrazy zostają tu najmocniej: scena, w której Agata nie może odnaleźć się po rozpadzie dawnej grupy przyjaciół - i ten bolesny moment, kiedy w choreografii brakuje dla niej miejsca, by oprzeć głowę na czyimś ramieniu. Taniec z marynarką. Mur z ciał dziewczyn odwracających się od tej „niemiłej”. Każda z tych scen była jak osobna opowieść - zamknięta, a jednocześnie rezonująca z kolejnymi.

middle-DSC_3574.JPG

Ogromną rolę odegrało przygotowanie aktorskie tancerek, za które odpowiadał Szymon Kowalik. Dzięki temu ruch nie był tylko estetyką, ale był przeżyciem. Ich autentyczność sprawiała, że momentami miałam ochotę wejść na scenę, podejść i powiedzieć: rozumiem Cię, naprawdę rozumiem.

Jej ciało tańczyło między oczekiwaniami a wolnością

Muzyczny montaż autorstwa Oskara Ambrożewicza dopełniał całości w sposób niemal hipnotyzujący. Finałowe wykorzystanie „Requiem dla snu” było doświadczeniem niesamowitym - takim, które zostawia ślad jeszcze długo po wyjściu z sali. Przez cały spektakl towarzyszyło mi fizyczne napięcie. Dreszcze, które nie opuszczały ani na moment.

middle-DSC_3613.JPG

Choreografia balansowała pomiędzy tańcem współczesnym a elementami baletu, tworząc bogaty, wielowarstwowy język ruchu. Przejścia między scenami były płynne, niemal niezauważalne. Historie naturalnie przenikały się nawzajem i tworzyły jedną, wspólną opowieść o kobietach, ale i o presji, która zaczyna się wcześnie i która - właściwie - nigdy się nie kończy. O dopasowywaniu się. O samotności w tłumie. O relacjach, które ranią.
O oczekiwaniach, które przygniatają.

Ten spektakl jest manifestem, ale nie krzyczącym wprost. To raczej subtelne, choć niezwykle wyraźne „widzimy Was”. Apel o empatię, o siostrzeństwo, o uważność.

I choć na scenie nie pada wiele słów, jeden dźwięk wybrzmiewa najmocniej:

middle-DSC_3780.JPG

Dziki, surowy, pełen bezradności i bólu. Krzyk.

Stojąc później w kolejce do szatni, słyszałam, jak inne kobiety mówiły dużo o nim. O tym, że ten krzyk zostaje w głowie. I że jest znajomy.

„Presja” otwiera przestrzeń nie tylko do rozmowy, ale przede wszystkim do odczuwania. Do zatrzymania się. Do spojrzenia na siebie i inne kobiety z większą czułością i zrozumieniem.

Kolejna okazja, by zobaczyć ten spektakl już 25 kwietnia.

Ja wrócę. I tym razem zabiorę ze sobą przyjaciółki. A Wy?

Fot. Łukasz Stacherczak


Galeria zdjęć

19 marca 2026
Łukasz Stacherczak
W środę, 18 marca w Klubie Politechnik odbyła się premiera spektaklu Teatru Tańca Antidotum "Presja - jak ciężko być kobietą w świecie...". Za reżyserię i choreografię odpowiadała Katarzyna Kalata, za prowadzenie aktorskie - Szymon Kowalik, a za montaż dźwięku - Oskar Ambrożewicz. Na scenie wystąpiły: Alicja Dul, Ewelina Hyska, Wiktoria Kaczmarczyk, Zuzanna Dudek, Liliana Grecjarz, Paulina Radwańska, Adrianna Sieradzka, Zofia Zamojska, Agata Radziejewska, Gabriela Bajor, Aleksandra Lesińska, Olga Błachowicz i Justyna Stanior.

Marta Klimczak - czytaj więcej