SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Robert Jodłowski

Wpadając w serce i ucho

9 kwietnia 2026
Udostępnij

Na ten koncert czekało wielu, świadczą o tym wyprzedane bilety. Renata Przemyk zaśpiewała nie tylko o tym, że „Babę zesłał Bóg”. Obok największych przebojów w częstochowskim teatrze zabrzmiała też nowość, która zwiastuje premierowy album artystki.

middle-zoom-DSC_9874_69c2523ce47cf.jpg

Znów zacznę wspominkowo (być może to syndrom pourodzinowy?). Renaty Przemyk zaczęłam słuchać ponad… 20 lat temu. Promowała wówczas „The Best Of” (niezmiennie uważam, że to jeden z najlepiej poskładanych albumów kompilacyjnych). Wszędzie królowała „Kochana” nagrana wspólnie z Katarzyną Nosowską (po latach popularność tego utworu ani trochę nie zmalała). Chwilę wcześniej na rynku ukazały się „Balladyna” i „Blizna” (z singlowym „Własnym pokojem”).

I całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że – mimo iż wiele tych piosenek noszę w głowie, płyty stoją na mojej półce, a Przemyk bardzo cenię – nigdy nie byłam na jej solowym koncercie. Toż to skandal! Fakt słuchałam jej „na żywo”, gdy na placu Biegańskiego występowała na miejskim Festiwalu Retro Częstochowa czy poświęconym Halinie Poświatowskiej koncercie „Puls”, albo była gościem jubileuszu Habakuka wyprawionym na Promenadzie podczas Festiwalu Reggae On (przypomnę tylko, że wokalistka pojawiała się też na płycie „Family Front” częstochowskiego zespołu - w piosence „Jesteś drogą”).

Były to niezapomniane wydarzenia, muzyczne święta, ale jak na dwie dekady słuchania Renaty Przemyk, to trochę… mało. Po prostu jakoś się nie złożyło. Jakoś się mijałyśmy, a tych jej występów w Częstochowie nie było ostatnio zbyt wiele (nie mogę sobie przypomnieć, kiedy tu koncertowała). I pewnie mijałybyśmy się dalej, gdyby z pomocą nie wkroczył tu Teatr im. Adama Mickiewicza. Kierowniczka działu promocyjno-literackiego Katarzyna Szeląg wymarzyła sobie, że dla częstochowskiej publiczności zaśpiewa Przemyk (wcześniej – z sukcesem - zawalczyła o to, by sprowadzić do naszego miasta m.in. Krystynę Jandę, Johna Portera i Katarzynę Groniec). 22 marca marzenie się spełniło. Sala była pełna, a bilety wyprzedane. To najlepszy znak, że nie tylko ja czekałam na taki występ.

middle-zoom-DSC_9890_69c25242c2dae.jpg

Wokalistka (patrząc na nią, nikt by nie uwierzył, że rozpoczęła karierę pod koniec lat 80., a w lutym skończyła 60 lat – piszę to zarówno z podziwem, jak i nieskrywaną zazdrością) przyjechała do nas z programem „Babę zesłał Bóg” i repertuarem wyjętym prosto z płyty „Renata Przemyk i mężczyźni”. Sześć lat temu, świętując 30-lecie na scenie, nagrała na nowo swoje największe przeboje. Za nowymi aranżami poszli również specjalni goście, a tytułowymi mężczyznami byli m.in. Adam Nowak, Czesław Mozil, Skubas, Artur Andrus, Marek Dyjak, Wojciech Waglewski, Igor Herbut i wspomniany już Porter. Teraz na scenie „Mickiewicza” towarzyszyli jej zaś basista Piotr Wojtanowski, gitarzysta Grzegorz Palka oraz perkusista Michał Bocek.

Setlista koncertu układała się podobnie, jak tracklista krążka. Na początek „Zero”, potem „Kłamiesz”, „Jakby nie miało być”, „Babę zesłał Bóg”, „Makijaż twarzy”, „Nie mam żalu”, „Odjazd”… Każda kolejna piosenka przeplatana pełną bezpośredniości konferansjerką, bez pozy, bez udawania, tak normalnie i z życia. Dowcipnie i z przymrużeniem oka. O kredytach, o dojrzewaniu, o pieniądzach i o miłości. O tej ostatniej szczególnie. – Wszystkie te piosenki są o miłości, a nawet jeśli wydaje się, że jest inaczej, to okazuje się, że i tak są – mówiła artystka.

middle-zoom-DSC_9822_69c2509298f89.jpg

Listę dobrze znanych utworów przełamała nowość. „Biegnę” to piosenka drogi, opowieść o podążaniu własnym szlakiem, we własnym tempie i poszukiwaniu własnego celu. Bardzo osobista, bardzo wpadająca w serce i w ucho, z bardzo trafnym tekstem (wokalistka jest autorką zarówno kompozycji, jak i słów). - Młodsza już nie będę, lecz szczęśliwsza mogę być – śpiewa tu Przemyk (i dziś coraz częściej to za nią powtarzam). Ten singiel to bardzo dobry zwiastun nadchodzącego albumu i znak, że warto czekać na tę premierę (teledysk do „Biegnę” krąży już po YouTubie – obejrzyjcie sobie koniecznie).

Szybko wróciliśmy do przebojów. Artystka miała ich dla nas jeszcze kilka - z „Bo jeśli tak ma być” i „Zazdrosną” na czele. Koncert zbliżał się do końca, ale bez „Kochanej” byłby niepełny. Co ta piosenka ma w sobie, że niezmiennie porywa? Porwała więc i Częstochowę. Podobnie jak „Ten taniec”, który zabrzmiał tuż po niej. To ostatni utwór „Renaty Przemyk i mężczyzn” (wokalistce towarzyszy w nim Buslav). Jednak w przeciwieństwie do płyty, koncert tak się nie skończył. Nie zabrakło bowiem bisów. – Mamy coś na takie specjalne okazje – zapewniała, oklaskiwana przez nas na stojąco Przemyk. „Cosiami” tymi były „Wilk” i „Samolot rozbił się przed startem”.

Po takim emocjonalnym koncercie, na którym śpiewa się bardzo osobiste piosenki i daje się z siebie wszystko, może brakować sił. Może brakować chęci i czasu. Ale nie Renacie Przemyk. Już chwilę później pojawiła się w teatralnym foyer, by spotkać się z nami, podpisać płyty i plakaty, porozmawiać, zapozować do zdjęć. Choć kolejka fanów zdawała się nie kończyć, dla każdego znalazła znacznie więcej niż chwilę. Następnego dnia na swojej facebookowej stronie napisała o koncercie w Częstochowie: Daliście czadu Kochani! Daliśmy, to fakt. Gdy nowa płyta będzie już faktem, zapracowaliśmy więc chyba na powtórkę w „Mickiewiczu”?

Fot. Robert Jodłowski


Galeria zdjęć

24 marca 2026
Robert Jodłowski
22 marca na scenie Teatru im. Adama Mickiewicza wystąpiła Renata Przemyk. Artystce towarzyszył zespół w składzie: Piotr Wojtanowski – bas, Grzegorz Palka - gitary i Michał Bocek – perkusja. Koncert zatytułowano "Babę zesłał Bóg", a promował on płytę "Renata Przemyk i mężczyźni".

Zuzanna Suliga - czytaj więcej