SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

Piotr Karoński

Znak Pokoju: Gdy barwa i dźwięk budują wspólnotę

26 maja 2025
Udostępnij

W czasach, gdy świat przypomina mozaikę lęków i podziałów, a język polityki zbyt często staje się narzędziem wykluczenia a nie zgody, wydarzenia takie jak „Znak Pokoju” odzyskują dla kultury jej pierwotną funkcję - budowania wspólnoty.

middle-20250516-DSC02809-1.jpg

Już w najbliższą sobotę, 31 maja w Konduktorowni otwarta zostanie imponująca wystawa „20 lat Zachęty”. Na ścianach industrialnego gmachu zawisną prace ponad 40 artystów! To kolejne wydarzenie, którym uświetniony zostanie jubileusz 20-lecia Regionalnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Częstochowie.

Nim to nastąpi, przypomnijmy o innym nietuzinkowym przedsięwzięciu, które niedawno miało miejsce pod tym adresem. 16 maja przestrzeń Konduktorowni stała się miejscem niecodziennej wystawy autorstwa duetu Theseus – Aleksandry Cupiał i Szymona Parafiniaka, połączonej z wyjątkowym koncertem.

Prace Szymona i Aleksandry to manifesty wizualne, pulsujące intensywnymi barwami, wydobywające z wnętrza człowieka emocje i potęgujące wrażenia. Dzięki głębokiemu wyczuciu symboliki, ale i formy powstał cykl, wobec którego trudno przejść obojętnie. W centrum ekspozycji znalazł się monumentalny obraz zatytułowany właśnie „Znak Pokoju”, którego imponujące wymiary – 440 na 500 centymetrów – nie są jedynie zabiegiem formalnym, lecz mają wyraźnie określoną funkcję: zatrzymać widza. Zmusić go do refleksji. Przyciągnąć zarówno wzrok, jak również uwagę. Na tym ogromnym płótnie wybuchają kolory, tworząc gęstą, niemal organiczną strukturę.

middle-20250516-DSC03214-1.jpg

Obraz pulsuje energią, ale nie jest chaotyczny. Przeciwnie – jego kompozycja została precyzyjnie skonstruowana wokół jednego symbolu, który wyrasta z całej tej barwnej narracji - pacyfki. Pozostałe prace, zarówno energetyczne obrazy, jak i rzeźby również epatowały kolorem, emocjami i symboliką, jak choćby postać legendarnego Milesa Davisa, który nie patrzył na publiczność, nie słyszał braw – ale jego obecność była namacalna, malarz pozwolił mu grać wiecznie.

Dopełnieniem tego pokojowego wizualnego przekazu była muzyka – żywa, pulsująca, przeniknięta rytmami i dźwiękami różnych zakątków świata. Na scenie, pod kierownictwem Marcina Pospieszalskiego, spotkali się artyści, których połączyła nie tyle wspólna stylistyka, co wrażliwość na to, co najważniejsze – na człowieka.

Adeb Chamoun z Syrii, Tomas Celis Sanchez z Meksyku, Frank Parker ze Stanów Zjednoczonych oraz Katarzyna Gacek-Duda, Śródmiejskie Koło Śpiewacze, a także Lidia i Marcin Pospieszalscy – to właśnie oni stworzyli w ten piątkowy wieczór międzynarodowy zespół, który nie opowiadał się po żadnej stronie – poza stroną pokoju.

middle-20250516-DSC02805-1.jpg

Ich wspólne granie miało charakter etno-jamu – formy zarówno zaplanowanej, jak i improwizowanej, otwartej na nowe impulsy, zdolnej do wchłonięcia i przekształcenia każdej inspiracji. Brzmienie bębnów, basu, syntezatora, skrzypiec, fletów i śpiew układały się w wielowarstwową opowieść, której nie da się streścić słowami – można ją tylko przeżyć. Publiczność nie była tu biernym słuchaczem, lecz współuczestnikiem procesu, którego stawką było coś znacznie większego niż muzyczne doznanie: wzajemne poczucie wspólnoty. To tu odległe muzyczne światy połączyły się w jedno ciało. Bębny Chamouna spotykały się z meksykańskimi rytmami Sancheza, a głos Lidii Pospieszalskiej płynnie wtapiał się w wielogłos chóru Śródmiejskiego Koła Śpiewaczego. Były też fragmenty niemal mistyczne – gdy flet Katarzyny Gacek-Dudy zdawał się opowiadać prastare baśnie, w których każdy z nas mógł odnaleźć echo własnych lęków i pragnień. Nie było tu jednej narracji, jednej tradycji czy jednej prawdy – była natomiast wspólnota.

middle-20250516-DSC03195-1.jpg

W obliczu niepokojów, które przenikają nasze codzienne życie – wojen, migracji, radykalizacji poglądów – sztuka może wydawać się bezradna. A jednak to właśnie ona przypomina nam, że jesteśmy częścią tej samej historii. Muzyka, która tego wieczoru unosiła się w Konduktorowni, była niczym most – łączący brzegi, które dawno temu przestały ze sobą „rozmawiać”. Każdy z artystów wnosił do wspólnego brzmienia cząstkę własnej kultury, ale także gotowość do wsłuchania się w innych. Z tej różnorodności wyłaniał się nie chaos, lecz harmonia.

Na tym tle idea „Znaku Pokoju” nabiera szczególnego znaczenia. Nie chodzi w niej o deklaratywność ani patos. To raczej cicha, ale konsekwentna propozycja empatycznego spojrzenia na świat. W czasach, gdy granice są na nowo zbrojone, a dyskurs publiczny dryfuje ku nienawiści, takie gesty – choćby skromne – odzyskują namacalny i potrzebny wymiar. Pokazują, że to, co różnorodne, nie musi być zagrożeniem. Może być bogactwem.

Sztuka i muzyka są dziś językami szczególnej kategorii – nie wymagają tłumaczenia. Działają intuicyjnie, docierają tam, gdzie logika zawodzi, a słowa nie wystarczają. Dlatego właśnie mają szansę stać się przestrzenią spotkania, gdy wszystko inne zawodzi. Nie znają granic, nie potrzebują paszportów.

middle-20250516-DSC03180-1.jpg

W Konduktorowni powstała przestrzeń, w której można było słyszeć uważniej i patrzeć szerzej. To próba przeformułowania rzeczywistości – nie przez zaprzeczenie, lecz przez twórcze wyjaśnienie. Współczesność karmi nas uproszczeniami, sprowadza doświadczenie do statystyk i nagłówków. Tymczasem majowe wydarzenie przypomniało, że za każdą granicą, flagą czy aktem politycznym stoi człowiek – z własną historią, bólem, nadzieją. I że prawdziwe porozumienie zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy gotowi zobaczyć w innym nie zagrożenie, lecz współuczestnika tej samej rzeczywistości.

„Znak Pokoju” nie był apelem. Nie był manifestem. Był doświadczeniem – żywym, kolorowym, emocjonalnym. Przypomniał, że sztuka nie musi być ucieczką od świata. Może być sposobem jego przeobrażania. I że pokój, choć może wydawać się dziś abstrakcją, jest czymś, co można nie tylko wyrazić, ale i poczuć. Na płótnie. W dźwięku. W spojrzeniu drugiego człowieka.

To nie utopia.

Fot. Piotr Karoński

GALERIĘ ZDJĘĆ AUTORSTWA GRZEGORZA SKOWRONKA ZNAJDZIECIE TUTAJ.


Galeria zdjęć

26 maja 2025
Piotr Karoński

Piotr Karoński - czytaj więcej