Nazywa się Król. Marta Król. Jest dobra w Bonda
Jamesa Bonda uwielbiam od dzieciństwa. No może od podlotka. Brytyjski agent - w smokingu, wielbiciel szybkich samochodów i jeszcze szybszych ripost, pięknych kobiet, martini („wstrząśnięte, nie zmieszane”), wyposażony w niezliczone gadżety, które traktuje dość niefrasobliwie oraz licencję na zabijanie - od ponad 60 lat uwodzi widzów obu płci. Podobnie jak muzyka tworzona do filmów o 007. W piątkowy wieczór zabrzmiała w Filharmonii Częstochowskiej. Ale jak zabrzmiała!
„Pokolenie Y” - Marcin Januszkiewicz w piosenkach Jacka Cygana
To jest ten rodzaj projektu, na który wybierasz się z lekkim sceptycyzmem, bo już masz trochę dość kolejnych koncertów łączących pokolenia. Wychodzisz jednak stamtąd z poczuciem, że ktoś właśnie całkiem sprytnie opowiedział o tobie, niezależnie od daty twojego urodzenia.
Kto Panu to zrobił?
Szymon Majewski przyjechał do Częstochowy i zrobił dokładnie to, czego można się po nim spodziewać. Rozbroił publiczność. Śmiechem. Przy okazji - zupełnie niepostrzeżenie - rozbroił też samego siebie. Odrzucił pelerynę dworskiego błazna TVN-u i promter, pokazał dystans do świata, który sam prosi się o komentarz.
Fellini, Mazzini, czyli Włochy prawdziwe
Federico Fellini w "Osiem i pół" pozwala nam wejść do głowy reżysera Guido Anselmiego. Panuje tam odwieczny włoski chaos - trochę wspomnień, trochę marzeń, dużo a nawet bardzo kobiet i jeszcze więcej presji. Ta mieszanka - zbyt ciężka, by nią kierować, i zbyt fascynująca, by ją porzucić - staje się metaforą kraju, który sam nie wie, czym chce być i czy rola dzieła sztuki będzie na pewno wystarczająca.
Nie żyje Anna Migalska
Trudno zapomnieć jej wyjątkowy głos i energiczną sylwetkę, jej życzliwość i jakąś wewnętrzną pogodę. Z ekranu telewizorów przez wiele lat opowiadała o lokalnej historii, ludziach kultury i ważnych wydarzeniach.
Caravaggio: Na tropie arcydzieła
Álvaro Longoria podsuwa nam nie tyle dokument, co – jakby powiedzieli hollywoodzcy producenci – „documentary thriller”. Pomysł jest prosty. Dom aukcyjny w Madrycie wystawia obraz za 1500 euro, a po kilku godzinach okazuje się, że może to być zaginione dzieło samego Caravaggia. W sekundę pojawiają się marszandzi, eksperci, kolekcjonerzy, wielkie pieniądze, ale też podejrzenia i intryga. Już na pierwszy rzut oka widać, że to materiał na świetny film sensacyjny. I nim w dużej mierze jest.
Czarnobyl - gdzie czas się zatrzymał
Przyszli różni ludzie – od młodych, prawdopodobnie zafascynowanych serialem „Czarnobyl” , albo regularnie śledzących strony i profile zapaleńców (typu Napromieniowani), po tych, którzy w 1986 roku łykali płyn Lugola, a nawet i starszych. Wirtualny spacer po Prypeci i okolicach z Borysem Tynką pozostawił sporo wrażeń i informacji.
Seks w malinach, czyli krzakanie
Kiedy dzisiaj ktoś mówi, że „idzie w krzaki”, wiadomo, że nie chodzi o spacer botaniczny. Ale mało kto zdaje sobie sprawę, że to wyrażenie ma długą historię – i że wcale nie wymyślił go żaden kierowca TIR-a. Dawno, dawno temu, polska ludowość już dobrze wiedziała, że o miłości mówi się najlepiej z wykorzystaniem flory. Bo przecież nikt przyzwoity nie opowiadał wprost o „tych sprawach”. Od tego była kalina. I malina, a nawet agrest.
Malta – rajska wyspa Europy
Kto nie był – niech żałuje. Kto był, ale nie przeczytał przewodnika – niech czym prędzej nadrabia, kto się wybiera – a warto – niech siada do lektury natychmiast. Malta: kraina kołatek, luzzu i wykuszy – czyli jak Marcin Gonera zabrał mnie na wyspę, z której nie chciałam wracać.
Zachęta bez zachęcania. 20 lat sztuki z koleją w tle
Zaczęło się od niskiego stołu i wysokich ambicji. Dziś Regionalne Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych świętuje dwie dekady działalności – z koncertem legendy i wystawą, której nie powstydziłaby się żadna galeria. W Konduktorowni znów zapachniało kolorem, pasją i sztuką, którą – przyznaję – chętnie powiesiłabym u siebie.
