Muzyka
Zmierzyli się z legendą – po swojemu
Koncert „Młynarski. Bynajmniej” składu Myrczek & Schmidt Quintet zapełnił po brzegi wielką salę Filharmonii Częstochowskiej. Publiczność nuciła, spontanicznie biła brawo, na koniec zaś porwała się z miejsc do owacji stojącej. A ja?
95 lat chóru Pochodnia. Jubileusz wypadł śpiewająco
Dzisiaj to Stowarzyszenie Śpiewacze „Pochodnia”. Jego historia zaczyna się w Częstochowie w 1930 r. Przez te wszystkie dekady żyło muzyką. 21 listopada fetowało swoją rocznicę w filharmonii. Wieczór był bardzo udany. Więcej, był super.
Próba generalna
Piotr Cugowski przyjechał do Częstochowy z przedpremierowym materiałem. Zanim jego druga, solowa płyta ujrzy światło dzienne, „na próbę” zaprezentował nowiutkie kawałki.
Cicha chudzina zamiast czarnego smoka, czyli Chopin na historycznym fortepianie
Ta muzyka nie atakowała wprost, od frontu, w stylu „Sięgnę do wnętrza twych trzew - i zatargam”. Wsączała się w słuchacza łagodnie i niespiesznie. Ale gdy już dopłynęła do jego emocji, robiła z nimi, co chciała. Powinna być przepisywana przez lekarzy w celach terapeutycznych.
Folk na krawędzi. Artyści rozrywają tradycję, by zszyć ją na nowo
To była dwudniowa celebracja muzyki, która z rozmachem eksplorowała pogranicza folku, metalu i industrialu. 16 i 17 października Muzyczna Meta gościła pięciu artystów, którzy zaprezentowali zróżnicowane wizje kulturowych korzeni- od akustycznej inwokacji mitu po postapokaliptyczną, cybernetyczną estetykę.
Bez odcinania kuponów
„Ain’t Got My Music” i szereg innych piosenek, które 45 lat temu trafiło na album „Helicopters” zabrzmi 18 października w częstochowskim teatrze. Tym koncertem John Porter rozpocznie jubileuszową trasę.
Tak po prostu
W pełnej ozdobników współczesności Raz Dwa Trzy (zgodnie z nazwą) proponuje prostotę. Stawia na słowo bez zbędnych ubarwień. Ma odwagę, by robić swoje. I tak od 35 lat. Swój jubileusz zespół świętował także w Częstochowie.
Krzyk autentyczności
Podczas tego wydarzenia wiersz stawał się rytmem, rytm – melodią, a melodia – emocją. W Szafa Gra nie było klasycznej sceny, ani podziału na artystów i publiczność. I to było największą siłą występu braci Rafała i Astka Cuprjaków.
Amerykańska music, czyli niestandardowy początek festiwalu
Był to wieczór niby nowoczesny, ale pachnący wielką muzyką – bo z jednej strony jazzowy, z drugiej romantyczny. Sekcje perkusyjna i dęta miały co robić, reszta naszej orkiestry symfonicznej dołączała się elegancko. W sumie jednak wieczór dość spokojny, zakończony... kołysanką.
Nabieramy apetytu na festiwal smyczkowy
To Kubuś Puchatek wygłosił kiedyś wielką mądrość: w jedzeniu miodu najprzyjemniejsza jest pora PRZED zjedzeniem miodu. Właśnie w takim momencie się znajdujemy – melomani, bywalcy Filharmonii Częstochowskiej. Czekamy na Festiwal Wiolinistyczny im. Bronisława Hubermana.
