Zestaw portretowych zdjęć aktorów częstochowskiego teatru i okładki płyty Leny Piękniewskiej
6/2021

Pobierz PDF

PAMIĘCI, PAMIĘCI…

Po kolejnej kilkumiesięcznej przerwie, związanej z trwającą od marca 2020 roku pandemią, Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie wraca do grania. I w czerwcu ma dla nas aż dwie propozycje muzyczne, których po prostu nie można przegapić!


Oba projekty pozwalają nam cofnąć się w czasie, choć w bardzo różne rejony i emocje. Jeżeli pokochaliście „Zaczarowanego konia”, to „Rytm w sercu” jest właśnie dla Was! To wydarzenie muzyczne oparte na repertuarze m.in. Czesława Niemena, Niebiesko-Czarnych, Danuty Rinn czy Renaty Przemyk. Usłyszymy znane i lubiane przeboje, takie jak: „Gdzie ci mężczyźni”, „Babę zesłał Bóg”, „Już taki jestem zimny drań” czy „Baby, ach te baby”. Pojawią się także teksty satyryczne autorstwa Andrzeja Poniedzielskiego, Tadeusza Drozdy, a nawet Ignacego Krasickiego. Za pomysł, scenariusz i prowadzenie odpowiada Robert Dorosławski. To projekt realizowany na specjalne zamówienie częstochowskiego Wydziału Zdrowia, dlatego dla szerszej publiczności grany jest tylko w sobotę 12 czerwca o godzinie 16.00 i 19.00.


Jeśli chcecie wrócić do barwnej, wesołej i pełnej wdzięku przeszłości, posłuchać jak Michał Kula interpretuje hit „Brunetki, blondynki”, a pozostali aktorzy częstochowskiego teatru: Iwona Chołuj, Marta Honzatko, Hanna Zbyryt, Waldemar Cudzik, Adam Hutyra, Maciej Półtorak i Antoni Rot śpiewają wraz z zespołem Makabunda znane klasyki, już dziś rezerwujcie bilety! To doskonała okazja, żeby odetchnąć po trudnym roku 2020 i początku 2021. Zapomnieć na chwilę o rzeczywistości i po prostu świetnie się bawić!


Drugim wydarzeniem muzycznym jest koncert „Coś przyjdzie: miłość lub wojna” Leny Piękniewskiej, z gościnnym udziałem Agnieszki Łopackiej i Waldemara Cudzika, którzy podczas koncertu przeczytają wiersze Irit Amiel, niedawno zmarłej poetki związanej z Częstochową. Premiera tego wydarzenia artystycznego jest zaplanowana na 15 czerwca.


Ten wyjątkowy koncert jest zwieńczeniem współpracy Leny Piękniewskiej z kompozytorem Pawłem Skorupką. Przełomem w ich muzycznej kolaboracji stała się interpretacja wiersza „Marzenie”, napisanego w łódzkim getcie przez trzynastoletniego Abramka Koplowicza (rok później zginął on w obozie w Auschwitz). Jego twórczość ocalała dzięki przyrodniemu bratu – Lolkowi Grynfeldowi, który zadbał o pamięć nie tylko Abramka, ale pośrednio także wszystkich młodych, zdolnych dziecięcych twórców.


Podczas koncertu usłyszymy utwory oparte właśnie na twórczości młodych poetów z getta, ale także na twórczości bardziej znanych postaci, takich jak Zuzanna Ginczanka, Abraham Cytryn czy Janka Hescheles. Większość z nas czytała „Dzienniki” Anny Frank lub przynajmniej o nich słyszała, ale nie do końca mamy świadomość, że takiej dziecięcej czy młodzieńczej twórczości z czasu II wojny światowej zachowało się więcej. Jest „Dziennik” Dawida Sierakowiaka czy „Dziennik” Reni Spiegel, ale pozostało też wiele anonimowych zapisków, pamiętników i wierszy. Odkrywamy je po kawałku, często po latach. Tym razem zrobiła to za nas i dla nas Lena Piękniewska. Zapisała w historii słowa najmłodszych mieszkańców getta, którym nie było dane rozwijać swojego talentu artystycznego. Dzieci
i młodzi ludzie sprzed dekad stają się nam bliżsi, bardziej współcześni, prawdziwi. Zostawiają po sobie znak, ślad po swoim istnieniu.


Lena Piękniewska ocala dla nas świadectwa przeszłości, która zdaje się coraz bardziej oddalać, znikać wraz z ostatnimi świadkami Zagłady. Tytuł koncertu to słowa młodziutkiej poetki Zuzanny Ginczanki, która najprawdopodobniej została rozstrzelana wiosną 1944 roku na terenie niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Płaszów w Krakowie. Do dziś wiele osób wierzy i liczy na to, że odnajdą się ostatnie wiersze poetki, z okresu jej ukrywania się w mieszkaniach w Krakowie. Postać i twórczość Ginczanki z cienia wydobyła ostatnio Izolda Kiec. W roku 2019, nakładem wydawnictwa Marginesy ukazał się zebrany przez nią tom wierszy Zuzanny Ginczanki, a rok później biografia „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt”. Niestety, Abram Cytryn zabrał swoje najlepsze wiersze z getta do obozu zagłady, więc najprawdopodobniej nigdy nie poznamy już żadnych jego utworów. Jedyną osobą, która przeżyła wojnę, a której wiersze usłyszymy podczas koncertu, jest Janka Hescheles – dziś Janina Altman, mieszkająca w Tel Awiwie.


Koncert „Coś przyjdzie: miłość lub wojna” powinien być dla wszystkich pozycją obowiązkową, bo nie wolno nam zapomnieć. A jeżeli chcemy przenieść emocje z koncertu do naszych domów, warto pomyśleć o płycie pod tym samym co koncert tytułem, która została wydana w 2019 r., nakładem Polskiego Radia. Do zobaczenia w teatrze!


Sylwia Góra