SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Ilustratorka Magda Leszczyniak, a w tle jej psie szkice
9/2019

Pobierz PDF

STYPENDYŚCI: Magda Leszczyniak

Z młodą ilustratorką, tegoroczną stypendystką Przeydenta Miasta Częstochowy - Magdą Leszczyniak - rozmawiamy o adoptowanych psach, książce artystycznej, ulubionych formatach i japońskich marzeniach.


Adam Florczyk: Jesteś artystką bardzo aktywną w mediach społecznościowych. Masz swój profil na FB, Instagramie, a nawet kanał na YouTube, gdzie publikujesz klipy dokumentujące Twoją pracę. To strategia na promocję własnej twórczości czy po prostu naturalna platforma komunikacji z innymi artystami i miłośnikami sztuki dziś?


Magda Leszczyniak: Jest to pewnego rodzaju promocja, jak najbardziej. Wrzucam prace po to, by ktoś mógł je zobaczyć. Lubię dzielić się z innymi tym, co robię, to taka wewnętrzna potrzeba. Cieszę się również, jak swoją grafiką czy ilustracją wywołuję w ludziach pozytywne odczucia. W swojej sztuce nie robię nic kontrowersyjnego, lubię„estetyczne obrazki”, intensywnie kolorowe i po prostu - ładne. Lubię obserwować pozytywne reakcje ludzi na ich widok. Jak najbardziej uważam, że media społecznościowe są w dzisiejszych czasach platformą komunikacji dla artystów i miłośników sztuki, ale wydaje mi się, że większość uważa to za formę reklamy.

Przeglądając archiwum Twoich prac, natrafiłem na autorskie plakaty do klasycznych animacji Studia Ghibli. Jesteś fanką mangi i anime? Jeśli tak, to czy możesz opowiedzieć trochę o tej pasji i jej wpływie na Twoją twórczość?


Jestem, byłam i będę fanką mangi i anime, chociaż nie w tak dużym stopniu, jak kiedyś. Od tej pasji zaczęła się moja przygoda z rysowaniem, przerysowywaniem kadrów z anime, tworzeniem własnych postaci. Mimo że ciężko potem oduczyć się rysować wielkich, błyszczących oczu, to gdyby nie ta pasja, tak naprawdę nie byłoby tego wywiadu. Muszę przyznać, że moim ogromnym marzeniem jest praca dla studia Ghibli, ale tutaj przede wszystkim musiałabym skupić się na nauce języka japońskiego.


Twoja praca dyplomowa na Uniwersytecie Jana Długosza miała formę książki „Psiestorie”, zbierającej historie adoptowanych psów. Jak do tego doszło, że postanowiłaś zająć się tym tematem i obronę pracy połączyć ze zbiórką na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Częstochowie?


Inspiracją była moja Zuza, którą adoptowałam ze schroniska trzy lata temu. Na pierwszym roku studiów magisterskich wykonałam kilka linorytów z psami i zasugerowano mi, że dobrze byłoby rozwinąć ten temat. Od słowa do słowa powstał pomysł stworzenia książki z historiami psiaków z częstochowskiego schroniska. Miała to być tak naprawdę zwykła obrona pracy magisterskiej, bez żadnych wodotrysków. Zostałam jednak wyróżniona Stypendium Prezydenta Miasta Częstochowy i mogłam diametralnie rozwinąć temat. Przygotowałam mnóstwo materiałów promocyjnych i gadżetów, które były
formą cegiełki. Za uzbierane fundusze zakupiłam dobrą jakościowo karmę i przekazałam na rzecz schroniska.


Dlaczego ta praca przyjęła formę książki? Czy struktura narracyjna, zamknięta na dodatek między dwoma okładkami nie ograniczała Cię jako artystki?


Marzę o zostaniu ilustratorką, dlatego wybrałam formę książki. Nie lubię wielkich formatów, lubię malować czy rysować kompozycje typowo przedstawiające. Ilustracja jest formą sztuki, w której spełniłabym się całkowicie i liczę, że w przyszłości mi się to uda. Na dodatek kocham wszelkiego rodzaju książki z dobrym papierem, książki artystyczne, a mój twór ma właśnie taki charakter. Ma kształt budy, dodatkowe otwierane skrzydełko na każdej stronie oraz otwory, które pokazują, jaka psina znajduje się w tej budzie. Połączyłam w tej pracy wszystko, co kocham: psy, książki, dobry papier, ilustrację, linoryt, tradycyjne składanie książek.


Twoje prace, które w zeszłym roku zakwalifikowały się na wystawę pokonkursową 10. Międzynarodowego Biennale Miniatury, również dotyczyły psiej tematyki. Format ma dla Ciebie znaczenie? Lepiej czujesz się gdy masz dużo przestrzeni do popisu (jak w Twojej książce), czy gdy konkretne ramy narzucają Twojej wyobraźni ograniczenia?


Tak naprawdę to zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od mojego nastroju. Są tematy, gdzie czuję się bardzo dobrze, jak ktoś narzuci mi, co mam robić. Dlatego też bardzo lubiłam wszelkie zadania zaliczeniowe na studiach. Nie lubiłam tematów dowolnych, bo bardzo często zbyt duża ilość pomysłów nie pozwalała mi się skupić na jednym konkretnym temacie. Książka również nie była tak do końca dużym polem do popisu. Jestem skrupulatna, robiłam masę notatek, wszystko było zaplanowane od góry do dołu. Jakby nie patrzeć, była to bardzo precyzyjna praca, tylko troszkę większa niż te, które wykonałam na 10. Międzynarodowe Biennale Miniatury. Muszę przyznać, że osobiście wolę stanowczo mniejsze formaty. Prace wielkoformatowe miały za zadanie pozwolić mi się rozrysować i rozmalować w czasie studiów, jednak to właśnie te małe i precyzyjne rysunki dawały mi najwięcej satysfakcji.


Szczegóły dotyczące Stypendiów twórczych i artystycznych Prezydenta Miasta Częstochowy można znaleźć na stronie www.czestochowa.pl, w zakładce: kultura/ stypendia, konkursy, nagrody