SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Wiolonczelistka Marta Kotaszewska i graficzka Olga Ziębińska
6/2019

Pobierz PDF

STYPENDYŚCI: MARTA KOTASZEWSKA I OLGA ZIĘBIŃSKA

Marta jest wiolonczelistką, a Olga specjalistką od projektowania i sztuk wizualnych. W ramach Stypendium Prezydenta Miasta Częstochowy stworzyły wspólnie unikalne Jednodniowe Muzeum Miłości im. Haliny Poświatowskiej „Heartbeats”. Rozmawiamy z nimi o poezji, muzyce, sztuce i zderzaniu różnych dziedzin.


Adam Florczyk: Dlaczego akurat Halina Poświatowska? Wydaje się, że dziś poezja ma zdecydowanie mniejszą siłę rażenia niż kiedyś, że stała się literaturą dla prawdziwych smakoszy. Nadal czytacie jej wiersze, czy ten projekt był raczej powrotem i artystycznym przetworzeniem lektury obowiązkowej ze szkoły?


Marta Kotaszewska:
W dzisiejszym zabieganym i naładowanym przeróżnymi bodźcami świecie, poezja faktycznie schodzi na dalszy plan. Pomyślałyśmy więc, że może taka nasza rola, żeby tę romantyczną i delikatną formę „ożywić” muzyką, scenografią i światłem. Stworzyłyśmy w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”Jednodniowe Muzeum Miłości im. Haliny Poświatowskiej. Bardzo nas ta postać zaintrygowała i zainspirowała.


Olga Ziębińska: Halina Poświatowska to dla nas przede wszystkim kobieta, w której znalazłyśmy kawałek nas samych. Tak samo bez pamięci się zakochujemy, tułamy się po świecie, a potem stęsknione wracamy do domu, a dom mamy akurat tu, gdzie ona - w Częstochowie. To wszystko sprawiło, że jej poezja jest nam bliska, chętnie do niej wracamy, chętnie zabieramy ją ze sobą w dalekie i długie podróże. Dzięki temu mamy w walizce i dom i przyjaciółkę.


„Heartbeats”, czyli Jednodniowe Muzeum Miłości im. Haliny Poświatowskiej było projektem wieloaspektowym. Możecie o nim krótko opowiedzieć?


Olga: No cóż, to przede wszystkim projekt o miłości. Lepszej patronki niż Halina Poświatowska dla Muzeum Miłości nie mogłyśmy sobie wymarzyć. Chciałyśmy opowiedzieć o romantycznej i erotycznej miłości. O miłości do życia, do rzeczy małych i wielkich, o miłościach Haliny Poświatowskiej, o naszych miłościach i o miłościach tych, którzy nas w Muzeum odwiedzili. Chciałyśmy stworzyć miejsce, gdzie się można zakochać albo zatęsknić. Przy okazji wysłałyśmy parę listów od zakochanych do zakochanych częstochowian.


Marta: Muzeum Miłości otworzyłyśmy, żeby w trochę inny sposób pokazać poezję. Nie jesteśmy ekspertkami słowa, więc poezję chciałyśmy przepisać na muzykę, barwę, światło. Nie był to koncert, teatr, wernisaż - to było Muzeum z duchem Haliny Poświatowskiej unoszącym się nad nami.


To nie był Wasz pierwszy wspólny projekt, który zderzał literaturę, muzykę ze sztukami wizualnymi. Dlaczego, waszym zdaniem, warto bawić się w takie eksperymenty, patchworki?


Marta: Przede wszystkim dlatego, że tylko wtedy możemy pracować razem (śmiech). Jesteśmy już po szkołach, ale chyba dopiero teraz zaczyna się prawdziwa zabawa z odkrywaniem zakątków naszych zawodów artystycznych. Synteza tych dziedzin sztuki jest najlepszym pretekstem do tego, by się otworzyć, rozwijać i odkrywać nowe, wspólne obszary. Niezwykła to satysfakcja, gdy takie poszukiwania można zakończyć projektem i dać porcję różnorodności słuchaczowi/widowni.


Olga: Wiele się od siebie uczymy i to jest w tym chyba najlepsze. Myślę, że nie chodzi tu o to, że muzyka i sztuki wizualne to miks idealny. Idealnie jest, kiedy się chcemy nawzajem uzupełniać, wzbogacać, pracować nad swoim ego. Moment tego ostatecznego spotkania w Muzeum Miłości, tuż przed otwarciem, był dla mnie zupełnie magiczny. Postawiłam scenografię, Poświatowska napisała wiersze, ale wszystko ożyło dopiero, kiedy Marta zaczęła grać. My siebie nawzajem prawdopodobnie widzimy tak: ja jestem od sztuki cichej, a Marta od niewidzialnej.


Studiowałyście w Łodzi i Warszawie, a później poza granicami kraju. W tym kontekście chciałem spytać, czy „Heartbeats” było jednorazowym ekscesem, czy też można liczyć na Wasze kolejne artystyczne powroty do Częstochowy i wspólne działania tutaj?


Marta: Jak najbardziej! Choć trudno nas tutaj razem złapać, to z wielką radością powracamy do naszego rodzinnego miasta. Jeśli tylko nadarzy się okazja, to z chęcią tu znowu„zamieszamy”.


Szczegóły dotyczące Stypendiów twórczych i artystycznych Prezydenta Miasta Częstochowy można znaleźć na stronie czestochowa.pl, w zakładce: kultura/ stypendia, konkursy, nagrody.