SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Czarno-białe zdjęcie wokalistki zespołu muzycznego Kredki i obok zdjęcie pozostałych członków zespołu - pianisty i gitarzysty
3/2019

Pobierz PDF

ARTYSTA TO NIE ZAWÓD, ARTYSTĄ SIĘ BYWA...

Na częstochowskiej scenie muzycznej z końcem ubiegłego roku zagościł nowy zespół „Kredki”. O zespole i jego najbliższych planach rozmawiamy z Marcinem Królem – pianistą oraz Klaudią Gruszką – autorką tekstów.

Sylwia Góra: Czy zespół powstał z pasji, dla przyjemności, czy od początku z myślą, że to profesjonalny, muzyczny projekt - Wasza praca, zawód?
Klaudia Gruszka:
Trudne pytanie – dlatego, że jesteśmy amatorami, ale chcemy też robić to profesjonalnie. Jednak na razie wszyscy gramy po godzinach, każdy ma jeszcze inne zajęcia, pracę zawodową. Zespół to coś dodatkowego, ale jednocześnie bardzo ważnego. Zaczęło się od tego, że poza wierszami zaczęłam pisać z myślą o muzyce. Współpracowaliśmy wcześniej z Marcinem przy innym projekcie i dobrze się rozumieliśmy. On znał wielu muzyków, ja miałam koleżanki, które śpiewały. Pomyśleliśmy – czemu nie spróbować razem czegoś zrobić. I tak powstały „Kredki”.
Marcin Król:
Dla mnie artysta to nigdy nie był zawód. Artystą się bywa. Nie chciałbym być zawodowcem w sztuce, wolę traktować się jak amatora. Gdybym miał grać zawodowo, po pewnym czasie pewnie bym się tym znudził. Moja droga artystyczna zaczęła się od sceny kabaretowej, gdy miałem 19 lat. Po wielu latach stało się to zawodem i przyszło wypalenie, znudzenie. Do tego stopnia, że całkowicie zszedłem ze sceny. To Klaudia wyciągnęła mnie z „niebytu artystycznego”. Teksty, które przyniosła, były tak inspirujące, że w ciągu tygodnia napisałem do nich pięć czy sześć utworów. Projekt trwa właściwie już dwa lata – najpierw była praca tylko z wokalistkami, potem doszła reszta muzyków – basista, gitarzyści, perkusista. Po tym czasie mamy siedemnaście gotowych utworów.

To może powiedzmy, kto tworzy zespół?
Marcin:
Skład jest bardzo zróżnicowany – osobowościowo i wiekowo. Mamy cztery wokalistki: Kasię Gołdowską, Weronikę Rzepecką, Monikę Trejtowicz i Dominikę Sitek. Na basie gra Robert Machalski, który jest też aranżerem - generalnie to człowiek orkiestra. Perkusisty szukaliśmy bardzo długo, ale było warto, bo dziś w naszym składzie zasiada Frank Parker. Na gitarach grają: Tomasz Szejka i Marcin Mróz. Piano to moja działka, a Klaudia odpowiada za teksty. W tym składzie staramy się pracować nad tym, aby efekt formy zrównał się z efektem treści dostarczanych przez Klaudię. A jej teksty mają formę czegoś w rodzaju inteligentnego, współczesnego felietonu. Ona pisze przez siebie, a nie o sobie. Ale zespół to nie tylko muzyka i tekst, to dla nas także spotkanie wspaniałych ludzi, uczenie się od siebie, wzajemna pomoc i pewność, że możemy na siebie liczyć także na gruncie koleżeńskim, przyjacielskim.

Wiemy już kto, a teraz powiedzcie, dla kogo i co gracie?

Marcin: Nie mamy jednorodnej stylistyki. Gramy praktycznie wszystko - od riffów rockowych po bossa novy. I chcemy docierać z naszą muzyką do wszystkich, nie zamykamy się w kanonach. Choć oczywiście z kanonów korzystamy. Przy takich muzykach jak Robert Machalski i Frank Parker nie sposób ich nie znać i nie używać.

Jesteście już po dwóch koncertach na częstochowskiej scenie – w listopadzie 2018 roku i w lutym tego roku. Czy to było Wasze pierwsze spotkanie z większą publicznością?
Klaudia:
Tak, wcześniej nie koncertowaliśmy, skupiliśmy się na tworzeniu tekstów i przygotowaniach, pracy nad materiałem. Wiele zmieniało się w tekstach, w wykonaniach. Mamy nadzieję, że to dopiero początek.
Marcin: Kolejne koncerty to nowe aranże, nowe teksty, nowe stroje. Jest to także związane z naszym wspólnym rozwojem, choć oczywiście chcielibyśmy grać nie tylko lokalnie, ale dla całej Polski. Uważam, że jest miejsce, aby wypełnić rynek muzyczny jeszcze czymś nowym, czymś, co my chcemy zaproponować. Musimy jednak więcej pracować, ćwiczyć, spotykać się częściej na próbach, a mamy do tego fajne miejsce w klubie „Enklawa” przy ulicy PCK. Potrzeba czasu, nie mamy parcia na tzw. sukces. Chcemy to robić dobrze.

W naszej rozmowie padła liczba siedemnaście. Tyle macie gotowych utworów. To nie brzmi jak przygotowania do koncertów, ale raczej do płyty.
Marcin:
Nie ukrywam, że płyta nam się marzy, ale nie stawiamy przed sobą konkretnych dat, terminów. Nagramy ją wtedy, kiedy będziemy gotowi i kiedy nadarzy się taka okazja. Nie będziemy
na siłę szukać studia. Pierwsza płyta to dla każdego muzyka kamień milowy. Nie chcemy, żeby to była tylko rejestracja gotowych utworów, ale coś więcej. Koncert to zupełnie coś innego niż praca w studio, a my nie jesteśmy na to jeszcze gotowi.

Na razie koncerty, w przyszłości może płyta. Wiele powiedzieliśmy o muzyce, dlatego na koniec pytanie do Klaudii. O czym piszesz, gdzie szukasz tematów, inspiracji?
Klaudia:
Lubię piosenkę literacką – Młynarskiego, Osiecką, ale inspiruje mnie przede wszystkim to, co wokół - życie. Z jednej strony są to teksty o miłości, a z drugiej piosenki społeczno-polityczne. Jak postrzegam rzeczywistość, to, co dzieje się teraz w Polsce, także to, co mi się nie podoba. Nasze piosenki mają również wymiar rozrywkowy. Na koncertach publiczność nie powinna się więc nudzić.

Trzymając za słowo – zapraszamy zatem na kolejne koncerty, aby usłyszeć Was na żywo!