5/2020

Pobierz PDF

TO FANTASTYCZNE, ŻE LUDZIE SĄ RÓŻNI

Była pierwszą i przez długi czas jedyną kobietą kanclerzem w Business Centre Club, teraz jest pierwszym „podwójnym kanclerzem” i zasiada w zarządzie BCC. Katarzyna Woszczyna, członkini kapituły projektu „Twarze Przyszłości”, lubi przełamywać schematy.


Magda Fijołek: Kanclerz Lóż Częstochowskiej i Małopolskiej Business Centre Club - to wszystko bardzo poważnie brzmi. Spróbujmy rozszyfrować ten tytuł. Czym jest BCC i czym się zajmuje?


Katarzyna Woszczyna: Business Centre Club to ogólnopolska organizacja pracodawców. Założona w 1991 roku po to, by wspierać przedsiębiorców i przedsiębiorczość, walczyć z biurokracją i prowadzić lobbing na rzecz rozwoju gospodarczego Polski. Wszystkie te cele wciąż są aktualne i wciąż mamy co robić.


A Loże BCC?


Loże są „oddziałami” BCC w regionach i nie mają nic wspólnego z masonerią, choć nazwa bywa tak kojarzona. W Klubie działa w tej chwili 26 takich oddziałów i zrzeszają one przedsiębiorców w danym regionie, integrując ich oraz koordynując lokalnie działania edukacyjne, biznesowe, networkingowe czy CSR-owe.


No i na koniec kanclerz...


Kanclerze są szefami Lóż. Kierują ich pracami, podejmują i koordynują aktywności BCC w regionach i reprezentują członków Klubu przed władzami lokalnymi. Współpracują z różnymi instytucjami otoczenia biznesu, między innymi z tymi, które powołane są do kontrolowania przedsiębiorców, ale także z uczelniami wyższymi czy organizacjami społecznymi. Jesteśmy członkami wielu gremiów i rad, które zajmują się obszarem gospodarki. Najważniejsze jednak zadanie to wspieranie naszych firm członkowskich we wszystkich ich potrzebach. Dostarczanie wiedzy, pomocy i łączenie ludzi biznesu.


A jak to się stało, że Tobie przyznano ten tytuł? I to na dodatek Loży Częstochowskiej i Małopolskiej - pewnie to podwójna praca?


Zaproszono mnie do współpracy z BCC, kiedy zakończyłam swoją przygodę z dziennikarstwem. Najpierw zostałam dyrektorem Loży Częstochowskiej, później objęłam funkcję kanclerza. Ponieważ Loża Częstochowska dobrze się rozwijała, w ubiegłym roku powierzono mi pod opiekę kolejną – tym razem Małopolską. Zawsze łamałam stereotypy, więc i tym razem podjęłam wyzwanie. Byłam pierwszą i przez długi czas jedyną kobietą kanclerzem, teraz jestem pierwszym „podwójnym kanclerzem” i zasiadam w zarządzie BCC. Pracy jest oczywiście ogrom, bo obie loże nie należą do najmniejszych i wciąż trzeba podróżować między miastami, ale możliwości działania też są podwójne i to mi się podoba. Lubię swoją pracę, lubię działać i łączyć ludzi, więc daję radę.


Jesteś pracoholiczką?


Mówię sobie, że nie jestem pracoholiczką, ale dużo pracuję i bardzo angażuję się we wszystko co robię, więc… umówmy się, że nie zostałam jeszcze zdiagnozowana.


Wszystko jednak zaczęło się u Ciebie od dziennikarstwa zarówno telewizyjnego, prasowego, jak i radiowego...


Po studiach dziennikarskich w Katowicach zaczęłam pracę równolegle w telewizji publicznej i w prasie. Próbowałam wtedy wszystkiego, żeby zobaczyć, w czym czuję się najlepiej. Współpracowałam z kilkoma redakcjami i dużo się nauczyłam. Zostałabym pewnie w telewizji, ale względy rodzinne sprawiły, że musiałam się przenieść do Częstochowy, a tu telewizji nie było. Istniały lokalne radia, więc któregoś dnia wsiadłam do taksówki i zapytałam taksówkarza, którą rozgłośnię lubi najbardziej - odpowiedział, że Radio City, więc tam pojechaliśmy i na drugi dzień rozpoczęłam swoją przygodę radiową. Radio okazało się moją największą dziennikarską miłością i do dziś trochę za nim tęsknię.


Twoja praca w częstochowskich radiostacjach przypadła na czas największego rozkwitu tego medium w mieście. Jak wspominasz tamten okres?


To był wspaniały moment w moim życiu. Mieliśmy świetny zespół redakcyjny, sporo pracy, ale i mnóstwo zabawy. Możliwość wpływu na rzeczywistość. Radio było wtedy dynamiczne i naprawdę obecne w życiu mieszkańców Częstochowy. Autentycznie lokalne. Moim ostatnim radiowym doświadczeniem było Radio Fon, którego redakcją kierowałam do końca, to znaczy do momentu sprzedania częstotliwości RMF MAXX.


Jak to się stało, że dziennikarka zaczęła pracować w biznesie?


Sprzedaż Radia Fon złamała mi serce i postanowiłam skończyć z dziennikarstwem. Wtedy zaproszono mnie do współpracy z BCC i rozpoczęła się dla mnie zupełnie inna droga. Znów wszystkiego musiałam uczyć się od nowa, ale cieszę się, że podjęłam to wyzwanie. Zyskałam kompletnie inne umiejętności i wiedzę.


Domyślam się jednak, że doświadczenie dziennikarskie przydaje Ci się obecnie?


Doświadczenie dziennikarskie przydaje mi się bardzo. Nie mam problemu z obyciem z kamerą i mikrofonem. Potrafię sama napisać sobie treści, które wykorzystujemy w mediach społecznościowych i w kontaktach z redakcjami. Zostały mi też we krwi ciekawość dziennikarska i społeczna aktywność, ciągle każące mi zajmować się nowymi tematami.


Twoje działania nie ograniczają się tylko do tych w ramach BCC: promujesz kobiety w ramach ogólnopolskiej akcji społecznej „Znane Ekspertki”. O co w niej chodzi?


Och, mnie trudno narzucić jakieś ramy! „Znane Ekspertki” to ogólnopolski projekt promujący kobiety, które są fachowcami w różnych dziedzinach. Obliczono, że w gronach eksperckich mamy dużo więcej mężczyzn i to oni najczęściej wypowiadają się do mediów, zwłaszcza w tematach gospodarczych i politycznych. Ten projekt próbuje zmienić tę sytuację.


Angażujesz się również w projekty ekologiczne... Czemu to dla Ciebie takie ważne?


Angażuję się w wiele projektów społecznych, edukacyjnych, charytatywnych. Tworzymy ten świat – od naszej aktywności zależy, jaki będzie w przyszłości. Ekologia bardzo leży mi na sercu, bo powietrze, woda, drzewa potrzebne są nam do życia, a zachowujemy się, jakbyśmy tego nie rozumieli. W najbliższym czasie będziemy w BCC w Warszawie tworzyć Komisję ds. Klimatu, która ma wspierać aktywny lobbing w tej sprawie. Zaprosiłam do działania w Komisji także częstochowiankę, Karolinę Kubarę, która jest jedną z „Twarzy Przyszłości” naszego miasta.


Twoje życie zawodowe jest pełne wyzwań. Znajdujesz jeszcze czas dla siebie?


Lubię działać i widzieć efekty tych działań. Wyzwania sprawiają, że się rozwijamy. Wierzę, że musimy się wciąż czegoś nowego uczyć, żeby wychodzić ze swojej strefy komfortu. Ciągle mam wrażenie, że już tak wielu rzeczy nie zdążę poznać, nie dotknę ich nawet. Ale znajduję czas dla siebie i dla przyjaciół. Przyjaźń jest jedną z największych wartości w moim życiu, relacje z ludźmi to coś bardzo cennego, warto to pielęgnować.


Jesteś w kapitule projektu „Twarze Przyszłości”. Na co zwracasz uwagę przy wyborze kandydatów?


Ważne jest dla mnie to, czy ich talenty i działalność rozwijają w jakiś sposób nasze miasto. Czy wnoszą coś istotnego do życia Częstochowy. Najbliższe są mi te kandydatury, które wybieramy ze względu na społeczną i edukacyjną aktywność wskazywanych osób. Bardzo podoba mi się też różnorodność, to że kandydaci tworzą „paletę wielu kolorów’. To jest fantastyczne, że ludzie są różni, wybierają rozmaite drogi rozwoju i kariery, a łączy ich Częstochowa.