SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny

„Ostatni dzień lata” na ostatni dzień lutego

W ubiegłym roku Kino Studyjne OKF „Iluzja” zapoczątkowało cykl „Krótka historia polskiego kina”, pokazując m.in. „Popiół i diament” i „Przypadek”. Ponieważ widzowie go polubili, mamy kontynuację. Tym razem poświęconą „Twórcom osobnym”. Początek 29 lutego.

middle-Ostatni-dzien-lata-3.jpg

W ostatni dzień lutego OKF zaprasza na „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego. To pierwszy polski film nowofalowy, a zarazem jeden z najniezwyklejszych debiutów w historii rodzimego kina. 59-minutowy obraz z 1958 r. powstał równolegle do francuskiej Nouvelle Vague. Konwicki jako kierownik literacki Zespołu Filmowego KADR zdobył się na eksperyment na marginesie swoich obowiązków, z minimalną ekipą i mikrobudżetem. To taki film rodzinny, bo zaangażował familię Laskowskich: Jana - operatora, Jerzego - kierownika produkcji, Irenę - aktorkę, a nawet ich matkę. Muzykę dodał Adam Pawlikowski, aktor meloman, pamiętny Andrzej z „Popiołu i diamentu”.

Laskowska występuje jako ona, on to Jan Machulski. Spotykają się na nadmorskiej plaży. Kobieta jest dojrzalsza, ale zarazem ostrożniejsza. To jej ostatni dzień nad morzem. Mężczyzna jest młody, wrażliwy, szuka jej bliskości. Ona mocno stąpa po ziemi, on wydaje się nie z tego świata. Poza nimi na plaży nie ma nikogo. W ciągu 6 godzin przybliżają się do siebie i oddalają, co podkreśla kompozycja ujęć i proporcje sylwetek w kadrach. To historia, której nie da się ot tak opowiedzieć, bo jest nastrojem zapisanym w ruchomych kadrach. To eksperyment, który doceniono Grand Prix na festiwalu filmów eksperymentalnych w Wenecji i na EXPO ’58 w Brukseli.

middle-Ostatni-dzien-lata-5.jpg

Uznanie, które zdobył debiut Konwickiego, sprawia, że fakt, że to właśnie ten film inauguruje drugą odsłonę cyklu „Krótka historia polskiego kina”, nie jest żadnym zaskoczeniem. Pilotażowa, ubiegłoroczna była bardzo klasyczna. Otworzył ją „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy, a przy dziesiątym spotkaniu zamknął „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego. Kinomani mogli też sobie przypomnieć m.in. „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza czy „Gorączkę” Agnieszki Holland.

„Wolne elektrony” kina

Zainteresowanie widzów zadecydowało o kontynuacji. Ta już nie aż tak krótka historia poświęcona jest „Twórcom osobnym”. - Zaprezentujemy wybitne dzieła stworzone przez twórców, którzy nie wpisywali się w wiodące nurty, często stronili od grup twórczych czy formacji artystycznych. Byli swoistymi „wolnymi elektronami”, których filmy posiadały pewien osobisty sznyt. Były nie do pomylenia z dziełami kogokolwiek innego, autorskie, osobne. Tacy twórcy i twórczynie, często działający na marginesie i podążający własnymi ścieżkami, po latach zyskiwali status wizjonerów. I faktycznie pchali polskie kino na nowe, niezbadane ścieżki – zaznacza Małgorzata Stasikowska-Lis z „Iluzji”. - Ich filmy, mimo że często nie dające się prosto zaszufladkować, nieoczywiste i zaskakujące, nadal olśniewają świeżością formy i prawdziwie autorskim wymiarem. W przeglądzie znalazły się zarówno odważne eksperymenty formalne, jak i nieoczywiste filmy gatunkowe. Dzieła kultowe i zapomniane arcydzieła. Ale przede wszystkim filmy, które, także dzięki wspaniałej cyfrowej rekonstrukcji, nadają się idealnie do ponownego odkrycia w kinach.

Dziesięć filmowych spotkań

middle-Ostatni-dzien-lata-plakat-441x643.jpg

Cykl obejmuje dziesięć filmów. Wszystkie ze wstępami w formie wykładu wideo, który prezentuje sylwetkę twórców, wprowadza w tematykę dzieła, a także przybliża realia polityczno-społeczne jego powstania.

„Ostatni dzień lata” wyświetlony zostanie 29 lutego o godz. 19.00. Bilety kosztują 13 zł. Potem seanse będą odbywały się w ostatni czwartek każdego miesiąca (tak do listopada). Jakie tytuły przewidziano? W marcu „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego z 1962 r. Potem będą dwa filmy z 1967 r.: „Ręce do góry” Jerzego Skolimowskiego i „Słońce wschodzi raz na dzień” Henryka Kluby (urodzonego zresztą w Przystajni koło Częstochowy).

Na czerwiec zaplanowano „Trzecią część nocy” Andrzeja Żuławskiego (1971) , a na lipiec „Na wylot” Grzegorza Królikiewicza (1972). Upalny (prawdopodobnie?) sierpień to czas na kultowy „Rejs” w reżyserii Marka Piwowskiego z 1970 r. We wrześniu „Iluzja” zaprosi na „Konopielkę” Witolda Leszczyńskiego z 1982 r, a w październiku na „Krzyk” Barbary Sass (to jedyna poza Holland reżyserka w tym cyklu). Na finał będzie „O bi O-ba. Koniec cywilizacji” Piotra Szulkina z 1984 r.

Szczegóły: okf.czest.pl

Zuzanna Suliga

Fot. archiwum OKF