SZUKAJ
CO/GDZIE/KIEDY W CZĘSTOCHOWIE Portal kulturalny
Ilustracje przedstawiające rodzinę borsuków, małe lisy i okładka książki "Tarmosia"
5/2021

Pobierz PDF

BORSUCZE ILUSTRACJE

Zaprojektowane przez Annę Grzyb plakaty, ulotki i publikacje regularnie pojawiają się w przestrzeni publicznej naszego miasta. Dwa lata temu można też było zobaczyć jej grafiki na wystawie „Prace zebrane (w pośpiechu)” w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater”. Była to wyprawa do świata magii i niesamowitości, podszytego grubą warstwą grozy. Kilka tygodni temu młoda częstochowska artystka zadebiutowała w nowej roli. Dzięki wydawnictwu Agora, na rynku wydawniczym pojawiła się zilustrowana przez Annę „Tarmosia” - skierowana do młodych czytelników książka Tomasza Samojlika.


Sztuka ilustracji nie zajmuje już takiej pozycji jak dawnej. Dobre ilustracje dodawały kiedyś publikacjom prestiżu, będąc jednocześnie czymś powszechnym i pożądanym przez czytelników. Była to niezwykle żywa i intensywnie ewoluująca dziedzina grafiki. Niestety, z biegiem czasu książki stały się coraz bardziej umasowionym produktem. Bezwzględne prawa rynku zmusiły wydawców do szukania wszędzie oszczędności, a ilustracja okazała się być zbytkiem, bez którego czytelnik może się obyć. Tym samym jednak publikacje dla dorosłych straciły pewien pierwiastek magnetycznej magii. Na szczęście sztuka ilustracji znalazła swój ostatni bastion w świecie literatury dla dzieci. I współcześnie dzieją się tam rzeczy niesamowite, nawet jeśli tylko ograniczymy swoje spojrzenie do polskiego podwórka. Dlatego – bez względu na to, czy najmłodsi czytelnicy są obecni w naszym domu, czy też nie - warto dokładnie śledzić publikacje ilustrowane przez chociażby: Aleksandrę i Daniela Mizielińskich, Emilię Dziubak, Annę Niemierko, Jana Bajtlika, Joannę Rusinek, Olę Woldańską-Płocińską, Aleksandrę Cieślak, Agatę Królak, Macieja Szymanowicza, Monikę Hanaluk. Ich prace, będące świeżym powiewem myślenia graficznego, przynoszą moc frajdy również dorosłym czytelnikom.


Częstochowianka Anna Grzyb w kwietniu wkroczyła do świata ilustracji dla dzieci i to od razu w doborowym towarzystwie. Miała okazję zilustrować opowieść jednego z najpopularniejszych współczesnych pisarzy dla młodych czytelników, Tomasza Samojlika - twórcy komiksów o pewnej niezwykłej Ryjówce i wyjątkowo lubianych historii o Żubrze Pompiku. Autor ten sam jest rysownikiem, ale czasem zdarza się, że zaprasza innych twórców do przygotowania warstwy graficznej swoich opowieści.


Lubię, jak ktoś z zupełnie inną niż moja wrażliwością, podchodzi do moich fabuł i przetwarza je w swojej wyobraźni – komentuje Tomasz Samojlik. - To niesamowite uczucie zobaczyć narysowane czyjąś kreską sceny, które ja sam już sobie w głowie dosyć dokładnie wymalowałem. Pisząc scenariusz komiksowy lub powieść, myślę obrazami, buduję w głowie całe scenografie, rozmieszczam bohaterów, rekwizyty, dekoracje... Tak sobie myślę, że to może ułatwiać współpracę ze mną, ale z drugiej strony może trzeba zapytać ilustratorów. Bo ja jako autor wyobrażam sobie, że taki jestem cacy, tak bosko się ze mną współpracuje, bo ładnie opisuję scenerię, a może moi biedni ilustratorzy zgrzytają zębami, bo zaciągam hamulec ręczny ich wyobraźni... Mam nadzieję, że tak tego nie widzą. Doceniam kunszt moich ilustratorek i ilustratorów – doskonale wiem, ile pracy kosztuje zrobienie dobrej ilustracji i jestem świadom, że ja takich rzeczy jak Ania Grzyb, Ela Wasiuczyńska czy Marcin Podolec w życiu bym nie narysował.


„Tarmosia” to wyjątkowa wyprawa do świata Puszczy Białowieskiej. Przewodniczką jest tu młoda borsuczka i cała jej rodzina. Kryzys lokalowy, jaki ich spotyka, prowadzi do masy barwnych wydarzeń i niezwykłych spotkań. Tomasz Samojlik potrafi równocześnie opowiadać o prawdziwych zwierzęcych zwyczajach - opisywać świat przyrody jako skomplikowany i budzący zachwyt organizm - a równocześnie nadawać swoim bohaterom ludzkie cechy w taki sposób, że młodzi czytelnicy mogą się w nich przeglądać. Dlatego „Tarmosia” jest zarazem doskonałym podręcznikiem na temat życia puszczy, jak również wciągającą narracją o przyjaźni, wspólnocie i otwartości. Wielkim atutem tej książki jest też mnogość oryginalnych postaci.


Bohaterowie „Tarmosi” to dość liczna rodzina borsuków, a w przyrodzie borsuki są do siebie raczej podobne – mówi Anna Grzyb. - Musiałam znaleźć sposób, żeby czytelnicy mogli odróżnić od siebie poszczególnych członków rodziny, ale żeby jednocześnie nie ingerować zbyt mocno w naturalny wygląd tych sympatycznych zwierzątek. I tak: dziadek dostał krzaczaste, siwe brwi i wypłowiałe futerko, tata brwi czarne i groźne, mama piękne rzęsy i grzywkę, Tarmosia miły, dziecięcy pyszczek, a Słodziaki to po prostu dwa maluchy.


Rysunki Anny Grzyb fantastycznie wzbogacają całą historię. Postacie nabierają dzięki nim nowego charakteru i dynamiki - nie tracąc przy tym swojej zwierzęcej natury. Widać, ile satysfakcji dawała ilustratorce praca nad przyrodniczym materiałem. Wszystkie te szczegóły, detale z królestwa flory i fauny skutecznie pobudzają wyobraźnię. Podobnie gra kolorami, które równocześnie budują granicę między dniem i nocą, jak też odzwierciedlają barometr emocji towarzyszących lekturze. Częstochowska artystka potrafi z dużym wyczuciem korzystać z możliwości, jakie w grafice i ilustracji dają nowe technologie.


Mimo, że rysuję ilustracje cyfrowo od prawie dziesięciu lat, zawsze zaczynam pracę od szkicu na papierze - dodaje ilustratorka. - Nigdy nie przeszłam do etapu szkicowania bezpośrednio na ekranie. Mam w domu kilka szkicowników i moje ulubione mechaniczne ołówki, i to jedyne tradycyjne narzędzia, z których korzystam podczas pracy. Potem taki zeskanowany szkic ląduje w programie graficznym i dopiero wtedy na jego podstawie tworzę właściwą ilustrację przy użyciu tabletu.


„Tarmosia” to fantastycznie zilustrowana opowieść, idealna do rodzinnej lektury. Zdecydowanie warto dać jej szansę i choćby na chwilę przenieść się do borsuczego świata.


af