Częstochowscy aktorzy i muzycy na dachu teatru

Film

Projekcja filmu "Coś Ty uczynił ludziom Mickiewiczu? "

Teatr im. Adama Mickiewicza (ul. Kilińskiego 15)
2021-06-27, godz. 19:00
Udostępnij

W tym roku przypada 65. rocznica nadania częstochowskiemu Teatrowi imienia Adama Mickiewicza. Z tej okazji zespół teatralny przygotowuje filmową niespodziankę, czyli specjalną wersję koncertu-widowiska pt. „Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?”. Premiera wstępnie planowana jest na przełom kwietnia i maja.


Pierwotna wersja widowiska realizowana była w roku 2006, z okazji 50. rocznicy nadania imienia naszemu Teatrowi. W pierwszej części koncertu wystąpili wówczas Piotr Machalica i jego brat Aleksander, z towarzyszeniem jazzowego tria Andrzeja Jagodzińskiego. Druga część koncertu, z udziałem aktorów naszego Teatru, złożona była nie tylko z utworów poetyckich, ale także z fragmentów „Konrada Wallenroda” i „Pana Tadeusza”. Tegoroczny jubileusz przypada na wyjątkowo trudny czas i wymagał specjalnego potraktowania.


Pomysł na reaktywację widowiska „Coś ty uczynił ludziom, Mickiewiczu?” zrodził się w momencie, kiedy obostrzenia związane z pandemią spowodowały totalny zastój w życiu teatralnym – tłumaczy twórca scenariusza widowiska, Robert Dorosławski. - Aktorzy nie grali, spektakle były odwoływane. Pomyślałem, że musimy zrealizować projekt, w którym weźmie udział cały zespół artystyczny. Bo po pierwsze – sens pracy aktora jest wtedy, kiedy wychodzi na scenę, staje przed publicznością, gra, a po drugie – za swoją pracę otrzymuje wynagrodzenie. Sytuacja, w której znalazły się wszystkie instytucje kultury, spowodowała, że z jednym i drugim był problem. Dzięki środkom pomocowym otrzymanym z Ministerstwa i Urzędu Miasta Częstochowy, wiedziałem, że ten projekt uda się zrealizować.


Powrót do dawnego tytułu nie oznacza jednak powielania starych pomysłów. Wejście w filmowe medium wymusiło zupełnie nowe podejście. Bohaterem stał się zarówno gmach teatru, jak i pracujący w nim ludzie. Inaczej też czyta się samego Mickiewicza - 15 lat później, w odmiennej sytuacji społecznej, z samego środka pandemii. Dodatkowo zmienił się zespół artystyczny, a samo widowisko trafiło na warsztat nowego reżysera.


Tym razem reżyserię powierzyłem Adamowi Hutyrze, ponieważ jest charyzmatyczny, ma wyobraźnię i bardzo ciekawe pomysły inscenizacyjne – dodaje dyrektor częstochowskiego Teatru. – Wiedziałem, że po tylu latach od premiery widowiska niezbędne jest świeże spojrzenie na ten materiał. O efekty jestem spokojny, bo oprócz Adama Hutyry pracuje cały zespół zdolnych i wspaniałych ludzi.


W widowisku bierze udział niemal cały zespół Teatru im. Adama Mickiewicza. Swoją cegiełkę dołożyli: Iwona Chołuj, Teresa Dzielska, Marta Honzatko, Sylwia Karczmarczyk, Agnieszka Łopacka, Małgorzata Marciniak, Czesława Monczka, Agata Ochota-Hutyra, Hanna Zbyryt, Sylwia Oksiuta-Warmus, Sebastian Banaszczyk, Waldemar Cudzik, Adam Hutyra, Bartosz Kopeć, Michał Kula, Adam Machalica, Maciej Półtorak i Antoni Rot. Bardzo ważną częścią całego przedsięwzięcia jest zespół muzyczny w składzie: Michał Rorat (piano), Sebastian Janik (saksofon), Kosma Kalamarz (gitara basowa), Przemysław Pacan (perkusja). Trzeba też wspomnieć, że reżyserem obrazu jest Jędrzej Niestrój, operatorami są: Grzegorz Juziak, Przemysław Molik, Krzysztof Mucha i Kajetan Matuszewski, a za montaż całości odpowiadają Grzegorz Juziak i Jędrzej Niestrój. Dzięki wspólnej energii tak dużej ekipy praca w teatrze nagle przełączyła się na zupełnie inny tryb – daleki od codziennej rutyny i rozmaitych utrwalonych rytuałów.


To było istne szaleństwo – komentuje Adam Hutyra. – Zdjęcia miały trwać najwyżej trzy dni, a pracowaliśmy od rana do nocy przez niemal dwa tygodnie. Aktorzy i ekipa techniczna często wychodzili z teatru o piątej nad ranem. Utwory Mickiewicza można czytać na wiele sposobów – niekoniecznie linearnie, klasycznie, na scenie. Dlatego też poprosiłem koleżanki i kolegów o to, aby zastanowili się, w jakiej przestrzeni teatralnej chcą zinterpretować swój tekst. Było to bardzo twórcze dla nas wszystkich, bo za każdym razem okazywało się, że przestrzeń nadawała utworowi nowy sens, zmuszała do twórczych poszukiwań. Założenie było takie, aby widz dotarł wraz z nami w teatrze do takich miejsc, których nie zna. Zdjęcia powstawały np. w windzie towarowej, sznurowni, starej bibliotece, w rekwizytorni, na dachu. Projekt nie miałby takiego wymiaru, gdyby nie pojawił się wśród nas Jędrzej Niestrój – operator, reżyser, dokumentalista, który miał wiele wspaniałych pomysłów, wniósł mnóstwo pozytywnej energii i dużą dozę szaleństwa. Ten czas wspominam fantastycznie. Chcieliśmy, żeby oprócz aktorów, zaangażowali się w projekt pracownicy teatru. I to się udało.


Odwołując się do kanonicznych dzieł Mickiewicza, twórcy widowiska zdają się podpowiadać, że to właśnie czytanie dawnych Mistrzów jest najlepszym sposobem na czas kryzysu. Włączają się w ten sposób w niekończącą się dyskusję o aktualności klasyków. Zachęcają, by czas pandemii i izolacji wykorzystać na nowe, świeże odczytanie dawnych lektur. W końcu literatura niejeden już raz udowodniła, że idealnie sprawdza się jako ostatnia deska ratunku.


Projekt wpisuje się w 65-lecie nadania Teatrowi imienia, odnosi się do naszego patrona, ale nie to było najważniejsze - dodaje reżyser widowiska. - Myślę, że ten materiał jest zapisem tych trudnych czasów, emocji, które nam towarzyszą. Był też dla nas sporą dawką dobrej energii i nadziei, że wszystko jeszcze może się zdarzyć.